Kategoria artykułów:

NA WIATRAKOWYM SZLAKU

Wiatrak był częstym motywem przewodnim rysunków naszego sześciolatka. Trudno powiedzieć, skąd się wziął, ale na pewno stał się obiektem naszych zainteresowań, rozmów przy śniadaniu, obiedzie i kolacji…

Słowem: po prostu zachwyciły nas wiatraki. Zresztą, kto przejeżdża obojętnie obok dostojnych, często samotnych, stojących w polu „skrzydlatych obiektów”? Czy to niszczejący szkielet, ruiny, czy farmy nowoczesnych drapaczy chmur – niesamowicie przyciągają uwagę.

Na naszym kaszubskim wiatrakowym szlaku odnaleźliśmy dwa typy obiektów. Jadąc nad morze do Stilo, odnaleźliśmy niestety już tylko ruiny wiatraków. Najpierw dotarliśmy do Pużyc w powiecie wejherowskim. Tam, na końcu wioski, na szczycie pagórka stoi murowany biały korpus. To pozostałości po wiatraku holenderskim, który powstał pod koniec XIX wieku. Po wojnie został całkowicie spalony. Przejmujący widok – świadectwo przeszłości, o której warto pamiętać. Wiatraki typu holenderskiego, jak sama nazwa wskazuje, przybyły do nas z Holandii. W Polsce przyjęły się głównie na ziemiach zachodnich i północnych. To rodzaj wiatraka o nieruchomym korpusie ze spoczywającą na nim obracalną bryłą dachu, która pozwalała na ustawienie powierzchni skrzydeł prostopadle do kierunku wiatru.

Chcesz przeczytać do końca?

Ten i setki innych artykułów są dostępne w subskrypcji.
Zdobądź dostęp do wszystkich treści, stań się częścią społeczności.
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze