Kategoria artykułów:

Nauka latania. O poszukiwaniu mądrości w czasach zarazy

Tegoroczne wakacje zdają się nie zapowiadać dalekich podróży w nieznane. A gdyby tak wyruszyć w letnią podróż w czasie?

Nieco dziwny tytuł niniejszego tekstu jest efektem pewnego ciągu skojarzeń. Niczym Dzieci z Brodą w piosence Pigment , mogłabym zaśpiewać: latanie kojarzy mi się z wolnością, wolność kojarzy mi się z wiecznością, wieczność kojarzy mi się z mądrością.

Wszyscy przez ostatnie miesiące doświadczyliśmy ograniczenia wolności, ogromnej niepewności, wszyscy staliśmy się o wiele bardziej śmiertelni niż zwykle. Każdy przeszedł jakiś swój intymny egzamin. Strach wywołany przez wirusa odsłonił wszystkie ułomności naszych rzekomo ucywilizowanych czasów. Pytanie, co znaczy być człowiekiem, najgłośniej wybrzmiewa w obliczu rzeczy ostatecznych. Niepewność jutra sprawia, że uczymy się żyć uważnie, z wyostrzoną świadomością, z poczuciem, że wszystko jest cennym darem i że nie ma chwil nieistotnych.

Zupełnie, jak w średniowieczu! – powiedziałyby moje zafascynowane tym okresem dzieci. Choć to skojarzenie nie jest wolne od uproszczeń i naiwności, to i mnie samej przychodziło wielokrotnie na myśl. Nasunęło się również paru pisarzom i reżyserom. Stąd moje zaproszenie w podróż do przeszłości.

Krucjata w dżinsach (2006) Bena Sombogaarta to nieco fantastyczna historia nastoletniego Dolfa (inspirowana świetną powieścią Thei Beckman pod tym samym tytułem). Chłopak jest piłkarzem młodzieżowej reprezentacji Holandii, który po przegranym z jego powodu meczu najchętniej... cofnąłby czas. Postanawia wykorzystać do tego eksperymentalną machinę czasu, nad którą pracuje jego matka. Podając datę, popełnia jednak błąd i przenosi się do roku 1212, kiedy to na terenie stadionu piłkarskiego rozciąga się nieprzebrana puszcza, przez którą biegnie niebezpieczny trakt rzymski. Umykając spod topora lokalnych opryszków, przyłącza się do grupy dzieci, które pod przewodem Nicolasa z Kolonii zdążają do Genui, by stamtąd – po dnie cudem mającego się rozstąpić morza – dotrzeć do... Jerozolimy i wyzwolić ją z rąk muzułmanów.

Przygody Dolfa poznajemy wraz z jego (pozostającą w XXI wieku) matką, która na barwnych ilustracjach manuskryptu mnicha Thaddeusa odnajduje opis niezwykłych zdarzeń towarzyszących pojawieniu się w gronie pielgrzymów niejakiego „syna księcia z Rotterdamu”. Wiedząc, że Rotterdam w roku krucjaty jeszcze nie istniał, kobieta rozpoznaje w tej postaci zaginionego w czasoprzestrzeni syna.

Chcesz przeczytać do końca?

Ten i setki innych artykułów są dostępne w subskrypcji.
Zdobądź dostęp do wszystkich treści, stań się częścią społeczności.
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze

KREDA SKLEP