Natura uczy tak delikatnie, tak stopniowo, tak wytrwale, że nigdy nie można przesadzić. Pozwala na gromadzenie małych zapasów wiedzy o tym, cokolwiek spotykamy.
Charlotte Mason
Z poprzednich artykułów zamieszczonych w magazynie „Kreda” mogliśmy się dowiedzieć, jak uczyć nauk przyrodniczych, dlaczego studium natury jest ważne w edukacji dzieci i jak ono wygląda. Dziś przedstawię kilka propozycji jego uzupełnienia. Propozycje te można zastosować wówczas, kiedy studium natury mamy już wprowadzone do naszego planu i szukamy sposobów na jego dalsze pogłębienie. Wrócimy do tematu „żywych książek”, które u Charlotte Mason zawsze stanowią podstawę edukacji. Następnie przyjrzymy się, na czym polegają: studium szczegółowe i studium obiektu. Opiszę kilka zabaw grupowych, które wprowadzą dodatkowy wymiar do naszego studium natury. Zakończymy ten cykl artykułów o edukacji przyrodniczej szeregiem porad, które Charlotte Mason kierowała do rodziców.
„Żywe książki” i nauki przyrodnicze
Jaki jest cel czytania „żywych książek” z zakresu nauk przyrodniczych? Mason pisze: „w prawdziwym wykorzystaniu książek przyrodników na tym etapie chodzi o to, aby dać dziecku zachwycający wgląd w świat cudów, w których żyje; aby odsłaniać takie rzeczy, które mogą zobaczyć tylko ciekawskie oczy, i napełniać je [dziecko] pragnieniem dokonywania swoich odkryć”1 .
Mason nalegała, żeby dzieci uczyły się ze źródeł z pierwszej ręki, naprawdę najlepszych książek na temat przedmiotu, który studiują. Ogromnie ważne było osobiste zetknięcie się z takimi źródłami. Podkreślała, żeby nie zalewać dzieci „ciepłym rozpuszczalnikiem” tego, co zostanie przepuszczone przez usta nauczyciela. Rolą pedagoga było wskazywać, stymulować i kierować do zdobywania wiedzy, ale w żadnym wypadku nie miał być on źródłem wszelkiej wiedzy. Mówiła, że im mniej rodzice i nauczyciele wyjaśniają swoje racje i opinie dzieciom, które edukują, tym lepiej. „Dla zdrowego żołądka papkowata dieta nie przyczynia się do intensywnego trawienia”2 .
„Wiem, że możesz przyprowadzić konia do wody, ale nie możesz go zmusić, żeby pił. Tym, na co narzekam, jest to, że nie przyprowadzamy naszego konia do wody. Dajemy mu natomiast żałosne małe podręczniki, zwykłe kompendium faktów, z których ma się uczyć, a potem okazać te fakty na egzaminie; albo dajemy mu różnorodną wiedzę w formie ciepłych rozcieńczalników, przygotowaną przez nauczyciela, być może z kilkoma ziarnami żywej myśli rozcieńczonymi w czterech litrach.
My cały czas mamy książki rojące się od idei, prosto z umysłów myślicieli, na każdy temat, z którym życzymy sobie zapoznać dzieci ”3 .
Książki, które mają być głównym dopełnieniem obserwacji natury, powinny stawiać czytelnika w pozycji obserwatora – tak jakby samodzielnie prowadził badanie. Mają za zadanie odpowiednio przygotowywać umysł do naukowej obserwacji i dedukcji, a co za tym idzie – rozbudzać żywe zainteresowania. „Również w temacie nauk przyrodniczych musimy się nauczyć, że droga do sekretów natury nie prowadzi przez zasieki z drutu kolczastego – czyli w sposób, jaki jest uczona, ale przez pracę w terenie lub inny bezpośredni kanał, taki jak ilustrowane książki o wartości literackiej”4 . Kilka „żywych książek”, w których dzieci odnajdują i wybierają dla siebie idee, takie jak: miłość, heroizm, obowiązek, życie, natura, połączonych ze studium natury – jest wielkim promotorem entuzjazmu dla przyrody.
Obecnie może nam być trudno znaleźć „żywe książki” dotyczące nauk ścisłych, podobnie było w czasach Charlotte Mason. Mimo to edukatorka zachęcała nauczycieli, żeby się nie zniechęcali i nie wracali do przekazywania uczniom suchych faktów. Pisała: „człowiek, który napisałby dla nas o prawdziwej istocie telegrafii bezprzewodowej, opowiedział, jakie naprawdę było to odkrycie, ujawniłby, że było ono tam przez cały czas. Ta opowieść spowodowałaby, że nasze serca by w nas płonęły. Nie ma wątpliwości, że jest wielu naukowców, którzy są także literatami, i kilka naukowych książek tak inspirujących jak wspaniałe wiersze – nauka czeka na swoją literaturę . Przecież nie możemy żyć w haniebnej ignorancji i musimy zdobywać to, co możemy, ze źródeł, które są dla nas dostępne; nauki ścisłe, tak jak są powszechnie uczone, zwykle pozostawiają nas prymitywnymi w myślach oraz ciężkimi i ograniczonymi w osądzie”5 .
Te piękne książki naukowców i obserwatorów przyrody mają napełnić dzieci chęcią do dokonywania samodzielnych odkryć oraz pozwolić na zweryfikowanie faktów, które już samodzielnie zaobserwowały. Czytanie „żywych książek” oraz spontaniczne studia przyrodnicze będą uzupełniane przez zaplanowane i systematyczne dalsze studia, podejmowane w starszym wieku.
Tak jak w przypadku niemal wszystkich przedmiotów, „żywe książki” stanowią podstawę nauki według metody Charlotte Mason. Jednak w przypadku studiów przyrodniczych na pierwszy plan wysuwają się obserwacja i bezpośrednia nauka w otoczeniu przyrody.
„Czytanie o naturze jest w porządku, ale jeśli ktoś chodzi po lesie i uważnie słucha, może dowiedzieć się więcej niż to, co jest w książkach, ponieważ przyroda mówi głosem Boga” – George Washington Carver.
Studium obiektu (Object Lessons )
Studium obiektu to spontaniczna obserwacja, która pomaga wyostrzyć zmysły dziecka.
„Studium obiektu powinno być przypadkowe; i tu rodzina może cieszyć się wielką przewagą nad szkołą (…). Dziecko, które znajdzie taki cudowny i piękny obiekt jak papierowe gniazdo osy przymocowane do gałęzi, otrzymuje studium obiektu od mamy i taty od razu na miejscu. Szary kolor, okrągły, symetryczny kształt, ułożenie przypominające ‘piłkę w kubku’, papierowa tekstura, możliwa do porównania wielkość i gładkość, zapach lub brak zapachu, ekstremalna lekkość, fakt, że nie jest zimne w dotyku – o tych i innych pięćdziesięciu szczegółach dziecko dowiaduje się samodzielnie lub dzięki pomocy kilku słów wtrąconych tu i tam, aby ukierunkować jego obserwację. Nie codziennie znajduje się gniazda os, ale jakże wiele możemy wydobyć z obserwacji każdego zwyczajnego elementu. A im zwyczajniejsza rzecz, która naturalnie staje się przedmiotem obserwacji dziecka: kawałek chleba, bryłka węgla, gąbka – tym lepiej”6 .
Jak może wyglądać takie studium obiektu?
Od czasu do czasu, np. raz w tygodniu, odbywa się taka niedługa lekcja, która nie jest formalnym wykładem na wybrany temat. To krótka rozmowa, która może zdarzyć się całkiem naturalnie i spontanicznie w czasie spaceru, w miarę jak pojawiają się obiekty, które chcemy obserwować. Ma ona zainspirować dziecko, żeby chciało patrzeć. Pierwsza część to samodzielna obserwacja i badanie obiektu przez dziecko, na którą przeznaczamy wystarczająco dużo czasu. Nie spieszymy się! Po czasie obserwacji przychodzi czas na pytania. Rodzic czy nauczyciel zadaje zwykle dziecku pytania, na które dziecko szuka samo odpowiedzi, obserwując wybrany obiekt. Zadając pytania, orientujemy się w tym, co dziecko zaobserwowało, i przyciągamy jego uwagę do innych kwestii. Nie robimy nic, co dziecko może zrobić samo, nie informujemy o niczym, co może odkryć osobiście, i nie wyjaśniamy, jeśli samo może znaleźć odpowiedź . Nie obciążamy też zbytnio „pamięci słuchowej” dzieci naukową nomenklaturą. Dzieci uczą się o pyłku, czułkach, i czymkolwiek innym, przypadkowo, kiedy ta rzecz jest obecna i wtedy potrzebują ją nazwać.

Jeśli my wykażemy zainteresowanie, dziecko będzie także zainteresowane. Natomiast jeśli nie czujemy się zbyt swobodnie w naturze, możemy przygotować sobie wcześniej pytania na małych karteczkach i w czasie spaceru mieć je w pogotowiu w kieszeni. Staramy się zadawać jak największą liczbę pytań, na które dziecko swobodnie może odpowiadać. Nie jest to forma egzaminu, ale rozmowy! Pytania zwracające uwagę na użycie wszystkich zmysłów pomogą dzieciom w dokładnej obserwacji. Do badania można także użyć mikroskopu, lupy czy lornetki. Celem studium obiektu jest pomoc dziecku w znalezieniu o danym przedmiocie wszystkich możliwych informacji, dzięki użyciu kilku zmysłów, a co za tym idzie – przeprowadzenie wnikliwej obserwacji. Dzięki temu wyostrzają się zmysły i rozbudzają zainteresowania.
Studium obiektu przychodzi dzieciom bardzo naturalnie, ponieważ zasadniczo doświadczają świata wszystkimi zmysłami i chcą o nim wszystko wiedzieć. Studium obiektu uczy, żeby zwolnić, posłuchać – rozróżniać jak największą liczbę dźwięków; uważnie popatrzeć – dostrzegać kolory, odcienie, ciepło, twardość, teksturę, formę, wielkość, ciężar; porównać ze sobą obiekty już wcześniej analizowane. Dzieci powiększają też słownictwo dzięki szczegółowemu opisywaniu obiektów i poznawaniu nowych nazw. W czasie tych krótkich lekcji uczą się również klasyfikować obiekty – liście po ich kształcie, kwiaty – po płatkach, drzewa – na liściaste i iglaste, zwierzęta – na kręgowce i bezkręgowce, roślinożerne i mięsożerne, itd. Zauważają podobieństwa i różnice. Charlotte zachęcała do tworzenia swoich samodzielnie wykonanych albumów, które są skutecznymi narzędziami do nauki – w odróżnieniu od korzystania wyłącznie z drukowanych albumów. Wiele przedmiotów obserwowanych w czasie studium obiektu może dać początek ciekawym kolekcjom.
Kiedy regularnie studiujemy jakiś obiekt, możemy rozwinąć wiele umiejętności, takich jak:
• szacowanie wielkości i mierzenie za pomocą wzroku;
• określanie ciężaru;
• odróżnianie kolorów i odcieni kolorów;
• wyostrzenie zmysłu słuchu i umiejętność szczegółowego rozpoznawania dźwięków;
„Jeżeli na początku stwierdzimy, że nasz słuch jest otępiały, nie powinniśmy się zniechęcać. Słyszące ucho rozwija się jak dobre uderzanie w baseball dzięki częstej praktyce. I przyjdzie czas, kiedy spośród całego chóru ptaków będziesz mógł rozróżnić poszczególne głosy, i powiesz, który to jest kos, a która to pokrzewka, która gajówka, który to strzyżyk, a która zięba. Pomyśl, jak szczęśliwy jest człowiek, dla którego każda ptasia nuta jest głosem przyjaciela, którego zna”7 .
Przykłady obserwacji za pomocą zmysłów:
• rozróżnianie różnych woni za pomocą zmysłu powonienia;
• odkrywanie różnorodnych smaków;
• odczuwanie względnych stopni ciepła przedmiotów z wełny, drewna, żelaza, marmuru, lodu;
• mierzenie temperatury;
• rozróżnianie stopnia twardości, tekstury, koloru;
• określanie części i cech charakterystycznych.
Rodzinne ćwiczenie obserwacji
Możemy również pomóc dzieciom wyostrzyć ich umiejętność obserwacji przez ćwiczenia, do których używamy dowolnych rzeczy z naszego otoczenia – pomarańczy, jabłka, listu, książki, ołówka, spinacza biurowego itd. Rodzinne ćwiczenie obserwacji wybranego obiektu jest przyjmowane z wielkim entuzjazmem, szczególnie kiedy od czasu do czasu można skonsumować na koniec przedstawiony obiekt. Dajemy dziecku wybraną rzecz i zadajemy pytania, na które każdy może odpowiedzieć: Jaki ma kolor, zapach, smak? Jaką ma wielkość? Jaki jest w dotyku? Czy wydaje dźwięki? Czy jest ciężki, czy lekki? Ciepły czy zimny? Ile waży? Od razu pojawiają się próby porównywania do innych przedmiotów, badanie zależności gęstości i wagi. Nie trzeba przyspieszać tego procesu. Można szczegółowo zająć się wybraną jedną właściwością, żeby następnego dnia móc rozmawiać o innej. Takie krótkie ćwiczenia uczą poznawać świat wszystkimi zmysłami i wyostrzają naszą umiejętność obserwacji.
„Jemy chleb z mlekiem i zauważamy, że chleb jest chłonny. Zaczynamy więc badać nasze doświadczenie, żeby odkryć inne rzeczy, które też są chłonne. I robimy, co możemy, żeby porównać, czy te rzeczy są lepszymi, czy gorszymi absorbentami niż chleb. To jest nadzwyczaj ważne – osoba niespostrzegawcza stwierdzi, że przedmiot jest lekki, i będzie uważała, że jest to ostateczny fakt. Osoba spostrzegawcza stwierdzi podobnie, ale będzie miała w głowie względną skalę, a jej osąd będzie miał większą wartość, ponieważ będzie po cichu porównywać w głowie serię substancji, z których ta obserwowana jest relatywnie lekka”8 .
W czasie studium obiektu staramy się skupić przez kilka minut na wnikliwej analizie wszystkimi zmysłami, a nie tylko na tym, czym ten obiekt jest. Osoba, która ma nawyk wykonywania codziennie tej „sensorycznej gimnastyki”, nauczy się o wiele więcej o chrząszczu, niż osoba nienawykła do tej praktyki. Im więcej słuchamy, tym więcej słyszymy, im więcej obserwujemy, tym więcej widzimy . To samo dotyczy każdego ze znanych nam zmysłów. Wszystkie te umiejętności rozwijamy przez trening i praktykę. Studium obiektu ma na celu pomóc dziecku w samodzielnym odkrywaniu sekretów natury. Dokładność obserwacji jest cenną umiejętnością przydatną w życiu, nie tylko w nauce.
Studium obiektu może przerodzić się w „studium szczegółowe”.
Studium szczegółowe (Special Study )
„Obserwować i nie zadawać pytań to… spać”. Todd Newberry
Studium szczegółowe to sezonowe studium jakiegoś wybranego obiektu lub grupy obiektów, np.: gwiazd, muszli, skał, roślin, zwierząt. Wybierając np. grzyby, możemy nasze obserwacje poszerzyć o wiedzę znalezioną w albumie o grzybach, sklasyfikować znalezione gatunki, regularnie zamieszczać wpisy o obserwowanych grzybach w dzienniku natury, studiować wybrany gatunek grzyba, obejrzeć zarodniki pod mikroskopem, wykonać odbitkę zarodników spore print , itp. Obserwujemy wybrany obiekt codziennie i robimy wpisy do zeszytów.

















