Kategoria artykułów:

O WRÓŻKACH I CZARODZIEJACH

Mama chodzi już sobie po świecie dobre pół wieku (z haczykiem) i jest naocznym świadkiem wielu zmian zachodzących w społeczeństwie; większość tych zmian zresztą wcale jej się nie podoba.

– Dawniej to były czasy! – wzdycha ciężko Mama. – A teraz… a teraz to nawet czasów nie ma… Jednak, mówiąc poważnie, zmiany – chociaż niekiedy konieczne, nie zawsze wychodzą ludziom na dobre. Wiadomo, że każde pokolenie szykuje sobie świat trochę jak nowożeńcy wesele. Bierze sobie coś nowego, coś starego, coś pożyczonego (od przyszłych pokoleń), a jeszcze coś innego wynosi na strych, do lamusa rzeczy do niczego nieprzydatnych.

Ekranizacje popularnych baśni zdecydowanie nie wyszły im na dobre – spłyciły ich przekaz oraz zbyt dosłownie ukazywały to, co opowieść pozostawiała domysłom i wyobraźni słuchacza albo czytelnika.

Od szeregu już lat Mama z niepokojem obserwuje przerzucanie baśni z podręcznego kufra spraw istotnych dla wychowania dzieci (w pewnym kanonie kulturowym) do kontenera z gruzem i odpadami radioaktywnymi. Bardzo smutne i znaczące są te zmiany w podejściu rodziców oraz wychowawców do czytania dzieciom czarodziejskich baśni. Wiele przyczyn składa się na to zjawisko – jednak najistotniejsze wydają się Mamie dwie z nich. Przede wszystkim ogromny stres oraz lęk przed światem, a także kwestionowanie i deprecjonowanie w dawnych krajach chrześcijańskiej Europy wartości religii, a co za tym idzie całej sfery transcendencji – nie tylko jako dziedziny ducha, ale też wyobraźni.

Nie potrzebujemy już symbolu, przenośni, alegorii i poezji – literatura, dramat i kino mają być boleśnie dosłowne i naturalistycznie dosadne. Ekranizacje popularnych baśni zdecydowanie nie wyszły im na dobre – spłyciły ich przekaz oraz zbyt dosłownie ukazywały to, co opowieść pozostawiała domysłom i wyobraźni słuchacza albo czytelnika. Nagle baśnie przestały być tajemnicze, a stały się – niestety, niestety – kiczowato banalne. Czy można prostą, komiksową kreską, zrozumiałą dla każdego, narysować królewnę, która w baśni jest symbolem doskonałego piękna i niewinności? Jest to raczej niemożliwe. Całe pokolenia dzieci wychowują się na tych – uroczych w pewien sposób – ale jednak jaskrawo kolorowych i jarmarcznych wersjach klasycznych baśni. Ekranizacje zmiotły poezję i alegorię, a dodały dosadny humor sytuacyjny rodem z burleski, który bardzo zrelatywizował wartości, jakie baśnie miały ze sobą nieść. Efekt jest taki, że szeregi politycznie poprawnych psychologów przekonują młodych i starszych rodziców o fatalnym wpływie baśni na rozwój psychoemocjonalny dziecka!

Baśnie, jak udowadniają ich przeciwnicy, nie tylko straszą potworami, ale na dodatek utrwalają w dzieciach stereotypy płciowe: chłopcy muszą być zawsze przystojni i odważni, a dziewczynki marzą wyłącznie o zamążpójściu i pięknych sukniach.

Chcesz przeczytać do końca?

Ten i setki innych artykułów są dostępne w subskrypcji.
Zdobądź dostęp do wszystkich treści, stań się częścią społeczności.
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze

KREDA SKLEP