Kategoria artykułów:

Wdzięczność

Wyobraź sobie, że twoje dziecko kończy właśnie 18 lat. Pakuje torbę i żegna się z tobą. Oznajmia, że oto postanowiło się usamodzielnić i kontynuować swoją edukację lub podjąć pracę na innej części globu. Miękną ci nogi, w oczach masz łzy, zastanawiasz się: co było nie tak? A może przeciwnie? Odczuwasz satysfakcję, że oto nadszedł ten moment, w którym twoje zadanie dobiegło końca. Oczywiście, jako matka lub ojciec przeżywasz duży szok, no ale cóż, w obu przypadkach powinno kołatać ci w głowie, że przecież wychowujemy dzieci dla świata, a nie dla siebie. Emocje mogą być przeróżne! Teraz właśnie okaże się, na ile to wychowanie przez 18 lat szło w dobrym kierunku, a na ile nie.

Kiedy dokładnie widzisz już tę scenę, spróbuj odpowiedzieć sobie na pytanie, czego tak naprawdę chcesz nauczyć swoje dziecko, żeby mogło podjąć samodzielne życie i dało sobie radę w różnych trudnych sytuacjach. Koniecznie napisz to sobie na kartce.

Ja to zadanie robiłam już wiele razy, czasem sama, czasem w towarzystwie innych rodziców. Jedno jest pewne. Na liście znajduje się niewiele kompetencji, których naucza się w szkole. Za każdym razem, niezależnie, czy na to pytanie odpowiada jedna osoba, czy kilkaset – wyniki są zadziwiająco podobne.

Koniec roku szkolnego to czas podsumowań. Pomimo że moje dzieci dziewiąty już rok podchodzą do egzaminów końcoworocznych, ja za każdym razem przeżywam lekki stres i mam poczucie, że oceny mówią coś o mnie. I za każdym razem powtarzam sobie, że są wypadkową decyzji, jakie podjęliśmy w ciągu roku szkolnego, nastroju i samopoczucia mojego dziecka oraz egzaminatora, a także zależą od szczęścia – czy trafią pytaniem akurat w ten temat, który moje dziecko bardziej zafascynował. Z jednej strony nie lubię tego czasu przygotowań do egzaminów, a z drugiej uwielbiam uczucie ulgi, kiedy wiem, że kolejny rok mamy zaliczony i zaczynają się wakacje. I niezmiennie moje „szkolne” tryby dążą do podsumowań: czego udało nam się nauczyć dobrze na egzaminy, a co wymaga poprawki w kolejnym roku. I co roku muszę sama sobie mówić: Stop! Patrz globalnie – jakich kompetencji społecznych nauczyły się twoje dzieci, czego nauczyły się z listy, która jest im do życia niezbędna, a którą już kiedyś stworzyłaś? Czy każdy rok przybliża je do samodzielności? Nie patrz na oceny.

Wiele rodzin w edukacji domowej praktykuje taki zwyczaj, że rodzice na koniec roku sami wypisują dzieciom świadectwa z nabytymi umiejętnościami. Myślę, że tradycja ta powinna zagościć w każdym domu, bez względu na to, czy dzieci chodzą do szkoły, czy uczą się w domu. Ma to kilka bardzo dużych zalet. Po pierwsze rodzice muszą pochylić się nad każdym z dzieci i mocno zastanowić nad tym, jaką drogę przebyło dziecko przez ostatni rok. Uwierzcie, że każdy, kto zdecyduje się spojrzeć wstecz i zobaczy drogę, którą przeszło dziecko, będzie dumny i zadowolony. Serce rodzica napełni się miłością, wdzięcznością i radością. Duma będzie również rozpierała każde z dzieci, kiedy odczytają listę nabytych umiejętności, które dostrzegli rodzice. Taka rodzicielska laurka da im siłę i pewność siebie. Co więcej, mamy okazję skonfrontować tę listę z listą kompetencji, które chcemy, aby dzieci zdobyły. To pomaga wyznaczyć sobie cel na kolejny rok szkolny lub na czas wakacji.

Zasypiemy nasze dzieci w tym roku takimi właśnie świadectwami? Uruchomimy wdzięczność, dumę i pewność siebie w naszych rodzinach?

0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze

KREDA SKLEP