Kategoria artykułów:

SZKOŁA PRZETRWANIA, CZYLI O STRESIE W EDUKACJI

Gdy chodziłam do szkoły, zdarzało mi się słyszeć, że jeśli teraz się stresuję, to żebym poczekała, aż pójdę do pracy i będę dorosła – wtedy dopiero zobaczę. Minęło trochę lat i oto jestem dorosła. O dziwo, towarzyszy temu uczucie wielkiej ulgi. Odczuwanie długotrwałego stresu nigdy nie było dla mnie tak silne jak w czasach szkolnych.

Jeśli chcemy zrozumieć, co jest przyczyną stresu u dzieci w wieku szkolnym, spróbujmy wczuć się w ten klimat. Jako dorosła osoba jestem niezależna, jeśli w pracy jestem traktowana źle, mogę odejść. Zmiana pracy nikogo specjalnie nie dziwi. Mogę podjąć tę decyzję sama, bez zgody moich rodziców. W nowym miejscu nie muszę zbytnio martwić się, że dwadzieścioro rówieśników może mnie nie zaakceptować i dawać temu regularnie wyraz – obowiązują nas przecież pewne normy społeczne. W pracy znam swoje obowiązki, pracodawca zna moje kompetencje, działamy w określonym obszarze. Mimo że ponoszę odpowiedzialność za to, co robię, nie muszę udowadniać swojej inteligencji poprzez prace zaliczeniowe kilka razy w tygodniu. Gdy czuję się przeciążona, mogę wziąć urlop i odpocząć. Moja rodzina nie oczekuje ode mnie świetnych wyników w pracy, nie muszę też raz w miesiącu tłumaczyć się rodzicom z niedociągnięć. Jeśli moje samopoczucie psychofizyczne się pogarsza, mogę sama zdecydować o podjęciu psychoterapii, konsultacji lekarskiej. Nie potrzebuję niczyjej zgody, a – co ważniejsze – nie jestem zdana na innych, mam wiedzę i możliwości prawne, żeby sama się sobą zaopiekować. W porównaniu do uczniów moje życie jest luksusowe. I choć wiem, że dorosłość to ciągłe wyzwania i nie jest przesadnie kolorowa, to często zadaję sobie pytanie: jak radzilibyśmy sobie z nią, gdyby nie spustoszenie, jakie w naszych organizmach spowodował długotrwały stres w czasach szkolnych?

Przecież szkoła to trening przed dorosłym życiem!

I tak, i nie. Szkoła w swoich założeniach ma między innymi umożliwić zdobywanie wiedzy, rozwijanie umiejętności społecznych, zapewnić dziecku optymalne warunki do rozwoju pod okiem specjalistów, przygotować młodego człowieka do radzenia sobie w trudnych sytuacjach dnia codziennego. To bardzo piękna wizja, czy tak się jednak dzieje? Nauka opiera się na ocenianiu, bardzo szybko dziecko przestaje kierować się motywacją wewnętrzną, która związana jest z ciekawością, radością, chęcią rozwoju. Stopnie są narzędziem motywacji zewnętrznej – słabszej i niespontanicznej. Zważywszy na ilość zaliczeń i materiału do przyswojenia, zaryzykuję stwierdzenie, że uczeń szybko zaczyna obierać cel pod tytułem „muszę zaliczyć” zamiast „chcę osiągnąć sukces”. Ta sytuacja jest sama w sobie stresująca – muszę przetrwać, dać sobie radę. Ponieważ zaliczenia nigdy się nie kończą, mamy do czynienia z długotrwałym stresem.

Dzieci mają przebywać w towarzystwie rówieśników, jednak program nauczania nie obejmuje rozpoznawania emocji swoich i innych ani sposobów radzenia sobie ze złością, strachem, smutkiem, a przecież żeby radzić sobie ze stresem, trzeba najpierw zrozumieć, że się go odczuwa. Gdy dziecko napotyka problemy rówieśnicze, musi konfrontować się z tym, że jest nielubiane, nieakceptowane, spotyka się z niechęcią, dogryzaniem... Jeśli brakuje mu kompetencji społecznych i nie wie, jak inni zareagują, jak zdobyć sympatię, żyje w stanie ciągłego napięcia. Nie wie, co może się wydarzyć, a szanse na to, że w szkole ktoś je tego nauczy, są niewielkie. Można zasięgnąć pomocy specjalistów, którzy monitorowaliby sytuację dziecka i wspierali je, gdy będzie taka potrzeba. Realia są jednak takie, że w latach 2014-2016 aż 44% szkół nie zatrudniało specjalisty (psychologa ani pedagoga) na odrębnym etacie. Raport NIK o pomocy psychologiczno-pedagogicznej dla uczniów wskazuje ponadto, że tam, gdzie specjaliści byli, na jednego pedagoga przypadało średnio 475 uczniów, a na jednego psychologa 1904 uczniów, trudno tu więc mówić o wsparciu dziecka w sytuacjach stresowych czy o działaniach profilaktycznych

(https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/nik-o-pomocy-psychologiczno-pedagogicznej-dla-uczniow.html).

Czy to aby nie przesada?

Chcesz przeczytać do końca?

Ten i setki innych artykułów są dostępne w subskrypcji.
Zdobądź dostęp do wszystkich treści, stań się częścią społeczności.
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze