Kategoria artykułów:

Inne spojrzenie na ED

Dlaczego nie namawiam nikogo na edukację domową.

Zawsze zazdrościłam rodzicom uczącym swoje dzieci. Nasze posłaliśmy jednak do zwykłej osiedlowej szkoły. Okazała się przyjazna, nauczyciele życzliwi, towarzystwo nie najgorsze. Nie opuszczało mnie jednak przeczucie (czasem przybierające postać wyrzutów sumienia), że w edukacji domowej dzieci byłyby mądrzejsze i szczęśliwsze. Z wielu stron docierał do mnie przekaz, że rezygnacja ze szkoły to decyzja, której nigdy się nie żałuje i najlepsza inwestycja w rozwój dzieci i szczęście rodziny.

Byłam w tę wizję mocno zapatrzona – ale jednocześnie wiedziałam, że zrealizowanie jej by nas przerastało. Po pierwsze: finansowo i organizacyjnie. Po drugie: nie wierzyłam, że dałabym radę spokojnie towarzyszyć dzieciom w zdobywaniu wiedzy, oddać im część kontroli, nie wprowadzać nerwowej atmosfery, nie naciskać na perfekcyjne opanowanie materiału i świetnie zdane egzaminy. Edukacja domowa to piękna idea, niestety raczej nie dla nas.

Tak mówiłam – ale przekonywano mnie, że nie mam racji. Od rodziców od lat uczących swoje dzieci w domu słyszałam: zobaczysz, już nigdy nie będziecie chcieli wrócić do szkoły. Jesteście do tego stworzeni; rodzic najlepiej wie, jak być z dzieckiem i je uczyć. „Odszkolnicie” się szybko, dajcie sobie rok. Zobaczysz, życie dziecka w ED jest piękne, życie rodziny w ED jest piękne.

Spróbowaliśmy więc. Z duszą na ramieniu – ale też ze szczerym entuzjazmem i wielkimi nadziejami. Pierwszy rok naszej domowej edukacji, po którym to miałam zobaczyć wszystko w nowych kolorach, dawno już minął. Minął i drugi – i nadal nic. Nie „odszkolniłam” się ani nie poczułam, że jesteśmy do tego stworzeni. Nie to, że żałujemy. Ale wszystkie, naprawdę wszystkie nasze obawy i zastrzeżenia co do edukacji domowej okazały się słuszne . Znaliśmy siebie i nasze ograniczenia na tyle dobrze, że trafnie rozpoznaliśmy, dlaczego będzie nam bardzo trudno uczyć dzieci w domu. To, co przez lata było dla nas argumentem przeciwko edukacji domowej, jest dziś poważnym wyzwaniem w naszej codzienności. Okazało się, że to my mieliśmy rację, nie ci, którzy zapewniali nas, że nie ma się czym martwić.

Chcesz przeczytać do końca?

Ten i setki innych artykułów są dostępne w ramach prenumeraty.
Zdobądź dostęp do wszystkich treści, stań się częścią społeczności.

Zyskaj dostęp online do wszystkich artykułów, które ukazały się na łamach Magazynu Kreda

Dostęp online do wszystkich artykułów oraz 4 kolejne wydania kwartalnika KREDA w wersji drukowanej prosto do twojego domu. Zamawiając prenumeratę stajesz się członkiem klubu KREDA. Sprawdź korzyści i dołącz już teraz.

0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze

KREDA SKLEP