Kategoria artykułów:

Prawdziwe historie

Najbardziej niesamowite fabuły pisze życie.

Zdaję sobie sprawę, jak grząski jest grunt, na który wkraczam. Na hasło „dramat oparty na faktach” wymagający kinomani od razu nieufnie węszą celuloidowego harlequina... W takich warunkach prawdziwa sztuka rzadko się udaje. Potrzebna jest mistrzowska wirtuozeria, żeby nie powiedzieć zbyt dużo, żeby nie przesadzić z gestami. Uniknąć ckliwości, taniego patosu, nie ześlizgnąć się w zwykły banał. Swoją drogą, czy to nie frapujące, że najłatwiej opowiada się historie zmyślone? Prawda jest do bólu powściągliwa w środkach, rzadko w życiu odsłania się wprost i dosłownie. A pamięć, narratorka prawdy, „czasem się myli, czasem przekrzywia. Bywa, że nie dostrzega tego, co najważniejsze, albo dużo zostawia domysłom” – jak opisuje ją doświadczony reportażysta, Tomasz Michniewicz, autor książki Chrobot. Życie najzwyklejszych ludzi świata . Może to jest powód, dla którego tak trudno w autentyczny sposób z prawdy utkać fabułę...

A jednak, tak jak z pożytkiem i przyjemnością czytam dzienniki, listy i wspomnienia, tak też bywa, że sięgam po sfilmowane prawdziwe historie.

Kadr z filmu Niemożliwe .

Niemożliwe (2012), hiszpańsko-angielski dramat w reżyserii Juana A. Bayony, to mocny katastroficzny film. Obraz dozwolony jest od lat dwunastu i należy raczej do tych, o których trudno zapomnieć. Nie znajdziemy w nim jednak nic ponad to, co zawiera prawdziwa historia rodziny Marii i Quique Alvarezów, którzy wraz z synami: Lucasem (10 l.), Tomasem (8 l.) i Simonem (5 l.), spędzali święta Bożego Narodzenia 2004 roku na wyspie Phuket w Tajlandii. O, przepraszam, piłeczka Simona była tak naprawdę żółta, a nie czerwona, jak w filmie. Co do reszty, została odtworzona z iście reporterską wiernością.

26 grudnia hotel Alvarezów zmiotła piętnastometrowa fala tsunami, które uderzyło w wybrzeże Południowo-Wschodniej Azji. W jednej sekundzie, bez żadnego uprzedzenia. Ostatni taki kataklizm miał tam miejsce sto lat wcześniej. Mieszkańcy kolejnych krajów wybrzeża byli tak bardzo nieświadomi zagrożenia, że wychodzili na plażę, by zobaczyć nadchodzącą falę... W czternastu krajach zginęło łącznie 294 tysiące ludzi, a miliony straciły dach nad głową.

Niełatwo utrzymać napięcie i uwagę widza, gdy pierwsze sceny filmu to wbijająca w fotel, wstrząsająco plastyczna wizualizacja niszczącej siły natury.

Chcesz przeczytać do końca?

Ten i setki innych artykułów są dostępne w subskrypcji.
Zdobądź dostęp do wszystkich treści, stań się częścią społeczności.
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze