Kategoria artykułów:

Ptasie radio

Wyprawa do lasu nieodłącznie wiąże się z dźwiękami. Skrzypienie gałązek pod stopami, szeleszczące na wietrze liście i oczywiście – śpiew ptaków.

To ptaki stworzyły muzykę

Tak i to bynajmniej nie żart albo tanie ornitologiczne hasło. Człowiek ptaki widział, słyszał i podziwiał. Próbował gwizdać, mlaskać, naśladować i czasem się udawało. Tak dobrze, że nawet odławiał je z naturalnego środowiska i przetrzymywał w klatkach. Wszystko po to, by cieszyć się ich wspaniałymi głosami. Czasem wręcz śpiew czy też – precyzyjniej mówiąc – jego brak stanowił poważne ostrzeżenie o zagrożeniu metanem w kopalniach. Dlatego górnicy tak bardzo umiłowali kanarki. Niejednemu uratowały życie. Miłość trwa po dziś dzień, choć kanarki w kopalniach zostały zastąpione przez nowoczesne urządzenia ostrzegawcze. Ptasie głosy to nie tylko cecha diagnostyczna, pozwalająca nam na precyzyjne wskazanie śpiewającego gatunku, ale i swoista radość dla ucha. To dzięki ptakom i znajomości ich śpiewu szacowano dawniej zasobność środowiska. Pomagały wskazać miejsce na zbudowanie obozu czy osady, ustalić najlepszy czas do pracy na roli. To nie przypadek, że ptaki trafiły do dziesiątek przysłów i podań ludowych. Ich znajomość pozwalała na przeżycie, survival w pełnym wydaniu.

Nieśmiertelna klasyka

Szpak, fot. Marcin Górniak

Mamy gatunki ptaków śpiewające wspaniałe pieśni, ale też takie, które wydają tylko proste, wręcz prymitywne dźwięki: huki, ryczenia i bębnienia. Najwspanialsze, przynajmniej dla ludzkiego ucha, są piosenki samców ptaków wróblowych. To wśród nich znajdują się ptasi romantycy. Zapewne każdy potrafi wskazać swój ulubiony gatunek, choćby wyłowić trel spośród szumu środowiska, nawet jeśli nie potrafi go nazwać. Wspaniale śpiewa rudzik, wiosną prezentuje pieśń miłości, ale nawet zimą podśpiewuje, gdy tylko dobiegną go promyki słońca. Mamy jeszcze mniejszego strzyżyka, poruszającego się niczym mysz, biegającego po ziemi i przewróconych pniach, zatrzymującego się na wykrotach czy szczytach małych świerków po to, by wydobyć z siebie głośne dźwięki – piosenkę o sile nieproporcjonalnej do wyglądu. Strzyżyk to istny bojownik natury. Usłyszymy go w wilgotnych lasach, ale gdy wyjedziemy do Europy Zachodniej, szybko zobaczymy, jak popularny jest w miejskich parkach, a nawet przydomowych ogrodach. Przykładami można by sypać jak z rękawa i zapewniam, że doskonałych śpiewaków mamy znacznie więcej niż w Ptasim radio Juliana Tuwima. Wśród nich znajduje się szpak, gatunek niespecjalnie dobrze się kojarzący – powiedzmy wprost – jako kombajn winogron, wiśni i czereśni. Trzeba mu jednak oddać, że jest to wspaniały śpiewak, imitator głosów innych zwierząt, a przy tym zwolennik owadziej diety, zwłaszcza w sezonie lęgowym. Gdy weźmiemy pod uwagę ten aspekt, zrozumiemy, dlaczego to właśnie dla szpaków rozpoczęto budowę ptasich domków. Siadał taki szpak na daszku skrzynki lęgowej i śpiewał, a ludzie słuchali. Relaksowali się, a co bystrzejsi i lepiej wykształceni muzycznie szybko sięgali po pióro i pięciolinię i zapisywali ptasie nuty.

Początkowo tylko naśladowano ptasie śpiewy, ale na imitacji się nie skończyło. I skończyć nie mogło, bo mamy czasami trudności z perfekcyjnym kopiowaniem ptasiej mowy. Na szczęście zaczęto ptasie odgłosy z sobą mieszać, zestawiać i używać jako podstawy strukturalnej, jako muzycznego czynnika formotwórczego. Z rozwojem techniki ewoluowały także nowe metody, jak choćby włączanie ptasich śpiewów do utworów nagranych na taśmę. Przeniknęły nawet do współczesnych nurtów country, rock'n'rolla i free jazzu. Zdecydowanie jednak lepiej znani są klasycy, jak Vivaldi, Saint-Saëns czu Beethoven.

Chcesz przeczytać do końca?

Ten i setki innych artykułów są dostępne w subskrypcji.
Zdobądź dostęp do wszystkich treści, stań się częścią społeczności.
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze

KREDA SKLEP