Kategoria artykułów:

Dom na kółkach

Wakacje! Chyba każdy lubi oderwać się od codziennej rutyny. Pomysłów na urlop jest wiele. O jednym z nich – karawaningu – opowiada Jakub Hinc. Na co dzień zajmujący się muzyczną i techniczną obsługą eventów, wodzirej, vloger (2plus4 vlog), a przede wszystkim, jak sam podkreśla, mąż Asi i tata czwórki dzieci.

Jakubie, macie przyczepę, z którą jeździcie na bliższe i dalsze trasy. Po obejrzeniu kilku waszych filmów dochodzę do wniosku, że odgrywa ona wyjątkowo ważną rolę w waszym życiu. Zanim jednak do tego dojdziemy, opowiedz, proszę, trochę o sobie i swojej rodzinie.

Z Asią jesteśmy małżeństwem od 13 lat, mamy czwórkę dzieci: Janka (12), Jonasza (10), Julkę (8) i Jaśminę (4) i mieszkamy w Rumi. Moja żona pracuje na 4 etaty, którymi są nasze dzieci. Ja natomiast zajmuję się obsługą muzyczną i techniczną różnego rodzaju eventów, głównie firmowych. Działam też jako wodzirej w nurcie Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wodzirejów i współtworzę gdański brand Brygada S, prowadzimy wesela w tzw. dobrym tonie, czyli bez niezręcznych zabaw.

Co – jako rodzina – lubicie robić?

Lubimy spędzać razem czas, wspólnie robić różne rzeczy, nawet jeśli zajmują przez to więcej czasu, np. remonty. Nie jesteśmy ludźmi, którzy hołdują etosowi pracy, chcemy, by praca była dodatkiem do naszego życia. Pamiętam, że gdy urodził się nasz pierwszy syn, oboje pragnęliśmy pracować. Po kilku miesiącach stwierdziliśmy jednak, że nie chcemy, by nasze dziecko było wychowywane przez babcię. Przyjęliśmy system, w którym jedno z nas pracuje, a drugie zajmuje się dziećmi. Ma to, wiadomo – jak każde rozwiązanie – swoje plusy i minusy. Widzimy w nim jednak więcej plusów, pewnie wynika to z tego, że staramy się mieć odskocznie od codziennych zajęć. Asia lubi robić lasy w słoiku, interesuje się fotografią, planuje zająć się fotografią noworodkową.

Oczywiście lubimy wyjeżdżać, zwiedzać nowe plenery, chodzić na spacery... No i lubimy jeździć naszą przyczepą. To ostatnie jest taką śrubą, która mocno wkręca się w nasze głowy (szczególnie moją) od dobrych kilku lat.

Macie czwórkę dzieci. Możesz coś o nich powiedzieć?

Takie pytania lubię! Na Janka mogę zawsze liczyć, jest on fundamentem naszego potomstwa. Można powiedzieć, że jest typowym starszym bratem, opiekuńczym i przejmującym inicjatywę w odpowiednim momencie. Jonasz jest naszym „profesorem”, wiele rzeczy go interesuje, uwielbia książki. Pełni funkcję „integratora rodzeństwa”, bo dogaduje się ze wszystkimi i zawsze coś wymyśli, jakąś kreatywną zabawę, jeśli akurat między rodzeństwem zdarzy się sprzeczka. Julka to z kolei istny żywioł, żywe srebro. Jest bardzo bezpośrednia i kontaktowa. Uczy tego naszych chłopaków. A najmłodsza, Jaśmina, przez długi czas była naszą „maskotką”, ze względu na większą różnicę wieku. W efekcie nauczyła się, że może czasem więcej ugrać.

Ciekawi mnie, jak wygląda wasza codzienność.

Podstawową wartością w naszym życiu jest Pan Bóg i staramy się, by i dla naszych dzieci tak było. Jeśli chodzi o nasze nastawienie do życia, to muszę przyznać, że jesteśmy dość zakręconą rodziną. Na pozór jest dość standardowo: dzieci chodzą do szkoły, mieszkamy w mieszkaniu, każdy ma jakiś zakres swoich obowiązków – te sprawy są zatem ogarnięte. Nie jesteśmy jednak superzorganizowaną rodziną, działamy raczej spontanicznie. Niedawno, na przykład, nasi znajomi wspomnieli, że chcieliby się z nami spotkać na grillu. Wobec tego któregoś dnia do nich zadzwoniłem: Cześć, Marcin, za parę godzin jedziemy na grilla, chcecie dołączyć? A Marcin na to, że mają już inne plany. I tak próbowaliśmy parę razy. Chyba za piątym razem Marcin w końcu stwierdził, że bardzo chętnie wzięliby udział w tym naszym „spontanie”, gdyby tylko wiedzieli o nim z tydzień wcześniej...

Jakub i Asia Hincowie z jedną z córek.

Usiłujemy okiełznać codzienność i korzystamy z kalendarza Google. Często jednak się zdarza, że w ciągu dnia dochodzą do niego różne rzeczy, wrzucane niejako właśnie „na spontanie”. W naszej rodzinie to ja jestem od „wymyślania głupich pomysłów”, natomiast Asia jest od nadawania im ram realności. Śmiejemy się, że gdyby dzieci żyły tylko ze mną, to pewnie mieszkalibyśmy w lesie.

Nie jesteśmy jednak ludźmi, którzy żyją sobie jakoś tak beztrosko, bezrefleksyjnie, bez żadnego pomysłu na życie. Wbrew temu, co powiedziałem wyżej, dużo planujemy albo raczej: dużo marzymy o przyszłości.

A czy wasza codzienność różni się jakoś od czasu wolnego?

Staramy się, by nasza codzienność była tak samo ciekawa jak czas wolny. Chodzimy na spacery, wybieramy się na przejażdżki rowerowe, jakieś krótkie wycieczki (chociażby SKM do Gdyni czy na dwie godziny przyczepą do lasu ze spakowanym do torby obiadem). Wyznajemy zasadę, że nie trzeba specjalnych okoliczności, by móc fajnie spędzić czas.

Chcesz przeczytać do końca?

Ten i setki innych artykułów są dostępne w subskrypcji.
Zdobądź dostęp do wszystkich treści, stań się częścią społeczności.
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze

KREDA SKLEP