Kategoria artykułów:

Czas na bycie człowiekiem

Kiedy Picasso zobaczył malowidła z jaskini Lascaux, powiedział: „Nie wymyśliliśmy niczego nowego”. Mam wrażenie, że jest gorzej: przestaliśmy wymyślać.

Co rysunki naskalne mówią nam o roli sztuki w życiu człowieka?
© Andrea Izzotti

Choć zwykliśmy mówić, że żyjemy w kulturze obrazkowej, niezwykle rzadko mamy dziś szansę zobaczyć dzieło uczynione ludzką ręką, będące wyrazem ludzkiej wrażliwości. Otoczeni na co dzień kakofonią obrazów – wszechobecne filmy, zdjęcia, billboardy, różnorodne logo, emotikony – nauczyliśmy się odczytywać je niemal wyłącznie jako komunikaty, nieprzerwany strumień przewidywalnych, lapidarnych informacji. Wymagające wtajemniczenia i dialogu symbole zastąpiliśmy szablonami znaków. Dzisiejsze „obrazy” powstają niczym potrawy w kuchni Pani Jetson (bohaterki futurystycznej wersji Flintstonów ): wystarczy kliknąć kilka ikonek w programie komputerowym i „obraz” sam się robi. Wciąż te same elementy, ale inaczej ułożone i zmultiplikowane, dają złudzenie twórczej różnorodności. Cyfrowy obraz przemawia cyfrowym głosem – nie sposób usłyszeć w nim emocję, intelektualny spór, nie sposób wejść z nim w dialog.

Cyfrowy obraz przemawia cyfrowym głosem – nie sposób usłyszeć w nim emocję, intelektualny spór, nie sposób wejść z nim w dialog.

Dlaczego w kulturze obrazkowej tak rzadko się rysuje? Czym grozi ten nowy prymitywizm?

Jest wiele powodów, dla których można uznać rysowanie za ważne dla rozwoju człowieka i kształtowania się człowieczeństwa. Wyedukowany rodzic od razu powie: mała motoryka! Integracja sensoryczna! Koordynacja ręka-oko, chwyt i prowadzenie dłoni, coraz bardziej skomplikowane kształty odzwierciedlające rozwój myślenia symbolicznego, poczucie sprawczości. Bogactwo kolorów i faktur. Trwa ten raj przez pierwsze dwa-trzy lata, póki paćkanie się w plakatówkach uchodzi za szczyt marzeń. Szybko jednak na scenę wkraczają kolorowanki, naklejki i filmy – komu chciałoby się w takim towarzystwie z mozołem popełniać nieporadne bohomazy? Cudza wyobraźnia ekspresowo kolonializuje dziecięce niepodległe dotąd światy. Opcja kopiuj-wklej jest przecież tak atrakcyjna: łatwa (bo do precyzji nie trzeba dochodzić samemu), szybka (wystarczy wypełnić polecenia) i satysfakcjonująco przewidywalna (efekt jest sumą wybranych półproduktów). Nie trzeba w milczeniu i skupieniu, z namysłem obserwować samochodów pod domem czy krów na łące, żeby wyłapać, czym jest samochodowość czy krowiość. Można nakleić Zygzaka McQueena. Albo Elzę i bałwanka Olafa, a wokół dorysować brokatowe gwiazdki.

Kiedy porównuję ten efekciarski model z zaangażowaniem, jakie towarzyszyło rysowaniu naszym jaskiniowym przodkom sprzed ok. 20 000 lat, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że w cywilizacyjnym pędzie gubimy gdzieś piękną cechę bycia homine sapienti.

Po książkę Genevieve von Petzinger Pierwsze znaki. Najstarsze symbole świata sięgnęłam jako ktoś zajmujący się kulturą i językiem. Autorka, będąca paleoantropologiem, w pierwszym rzędzie rozważa, czy opisywane przez nią (trzeba zaznaczyć – pasjonująco!) paleolityczne rysunki naskalne można uznać za próby tworzenia pisma. W istocie jednak odmalowuje przed nami niezwykły świat umysłu i wrażliwości ludzi paleolitu wyrażonych poprzez sztukę.

Potrzeba tworzenia – poszukiwania takiej konfiguracji linii, kropek i kresek, która ujmowałaby wszystko to, co najważniejsze – sprawiała, że ludzie ci nieustannie przekraczali siebie. Podejmowali odległe i niebezpieczne wędrówki, by zdobyć odpowiednie barwniki, tworzyli moździerze i wymyślne tłuczki, by przygotować farby, budowali wysokie rusztowania, by tworzyć ogromne malowidła. Wynaleźli lampy, które nie dymiły – aby dłużej przebywać pod ziemią. Tworzenie było dla nich niezwykle ważne. Nawet pierwsze piece wynaleziono wyłącznie po to, by wypalać w nich setki glinianych figurek. Dopiero dużo później i jakby przypadkiem odkryto, że można w nich również przygotowywać pożywienie.

Cudza wyobraźnia ekspresowo kolonializuje dziecięce niepodległe dotąd światy. Opcja kopiuj-wklej jest przecież tak atrakcyjna: łatwa, szybka i satysfakcjonująco przewidywalna.

Tajemnicą pozostaje, dlaczego wszyscy – i dzieci, i dorośli – ryzykując życie, bez mapy ruszając w nieznane, zanurzali się wiele kilometrów w głąb ziemi, by tam, odcięci zupełnie od świata, w ciszy, mroku i wilgoci, odmalowywać swoje naskalne rysunki. Niezależnie od odpowiedzi (której prawdopodobnie nie poznamy) jest w tym działaniu dynamika, która przekonuje, że dla jaskiniowego człowieka rysowanie, ujmowanie i utrwalanie świata i własnej w nim obecności było czymś najistotniejszym, co wypełniało mu życie, z krótką przerwą na letnie miesiące, kiedy trzeba było polować.

Czytając Pierwsze znaki, nie mogłam nie pomyśleć o świętym Tomaszu z Akwinu. Gdy pisze on o naśladowaniu natury, uzmysławia, że rysowanie jest sposobem poznawania bytu, przyswajaniem prawdy o stworzeniu i o sobie samym. Rysowanie jest kontemplowaniem prawdy ukrytej w naturze. W tym sensie jest działaniem, które uszlachetnia, doskonali ducha i kształtuje umysł w harmonii. Wysiłek tego studium dostępny jest człowiekowi na każdym etapie jego życia. Poszukując odpowiednich kropek, linii i kresek, szukając tego, co znaczące i ważne zarówno w samej naturze, jak i jej obrazie – uczymy się patrzeć i myśleć w zgodzie z rzeczywistością. Uczymy się, jak uchwycić istotę i wyrażać to, co dla nas ważne. Doskonalimy w sobie człowieka.

Wszystko to jednak staje się nieludzko niedostępne w świecie cyfrowych obrazów, których nikt nie narysował. Bez tego niemal sakralnego doświadczenia: bycia złączonym ze stworzeniem przez czas i wysiłek potrzebne do zrozumienia i uchwycenia go, tracimy kontakt ze światem, w którym żyjemy. Jeśli nie próbujemy, patrząc, wciąż na nowo nazywać jego elementów i odkrywać związków między nimi, ktoś zaczyna to robić za nas, podsuwając nam swój sposób myślenia, postrzegania, tworzenia związków. Już nie my mówimy wtedy językiem, ale język nami, jak rozpaczliwie konstatował u schyłku życia Ludwig Wittgenstein.

Porzucając rysunek, porzucamy rzeczywistość. Jakże łatwo wtedy paść ofiarą złudy, choćby tej, że wystarczy widzieć coś na ekranie, aby już w tym uczestniczyć.

© galina_d

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze

KREDA SKLEP