Kategoria artykułów:

DIAGNOZA ZIEMI

Z jaką chorobą zmaga się Gaja? Spójrzmy na nią jak na pacjentkę pragnącą poprawy zdrowia. Rozpoznanie kliniczne poprzedzę zatem badaniami podmiotowymi i przedmiotowymi – zarówno laboratoryjnymi, jak i diagnostyką obrazową.

Zacznę od sprawy trudniejszej – wszak podmiotowe badanie to przeprowadzenie wywiadu z chorą, a że chora nie chce współpracować, nie rozumie moich pytań i żyje, jako planeta Układu Słonecznego, w swoim kosmicznym wymiarze, rozumiejąc tylko pradawny język, który powstał po Wielkim Wybuchu, to… Pozostaje mi jedynie kontakt zmysłowy. Pooglądam ją z każdej strony, pouciskam w kilku punktach, żeby sprawdzić, czy nie wywołuje to bolesności. Poza tym oczywiście zmierzę temperaturę, ocenię stan ogólny i – jeśli się da – wstępnie zerknę na stolec i mocz. Nie zabraknie też ważenia.

Jeśli spojrzymy na Gaję jak na pacjentkę i na działania człowieka, który próbuje jej pomóc, okaże się, że najczęściej mamy do czynienia z mało skutecznym leczeniem objawów i zdawkowym zajmowaniem się przyczyną choroby.

Równocześnie zlecę kompleksowe badania laboratoryjne krwi, wydzielin i wydalin oraz pełen zakres badań obrazowych: tomografię komputerową, rezonans magnetyczny, USG, rentgeny…

Wywiad z chorą

Gaja ma zdecydowanie wysoką, a więc niezdrową, średnią temperaturę, a co gorsza gorączka wzrasta każdego roku. Ostatnie sześć lat to najcieplejszy okres w historii. Temperatura zaczęła rosnąć od początku XX wieku. Co dziwne, aktywność Słońca w ostatnich dekadach spadała, a to zawsze w historii planety powodowało spadki temperatury. Teraz jednak gorączka Gai wciąż wzrasta. Nie da się tego wyjaśnić czynnikami naturalnymi, bo powodują one raczej ochłodzenie. Zobaczymy, co wykażą badania naukowe, ale o tym w dalszej części diagnozy. Szczególnie duży wzrost temperatury ma miejsce w okolicach czoła Gai, czyli Arktyce. Niepokojąca ciekawostka: ubiegły rok 2019 był też rekordowo ciepły na obszarze zwanym Polska, kolejny raz bijąc rekord, tym razem ten ustanowiony w… 2018 roku!

Ocean odpadów plastikowych

A jaki jest stan ogólny? Aby to stwierdzić, muszę się wznieść na wyższy poziom. Według danych uzyskanych przy pomocy obserwacji satelitarnych w 2017 roku powierzchnia lasów kurczyła się w tempie jednego boiska piłkarskiego na sekundę. W ciągu roku z powierzchni Ziemi zniknęło 29,4 mln hektarów lasów, co odpowiada prawie całej powierzchni Polski. Od 2003 roku tempo wylesiania podwoiło się! Karczowanie lasów, a także zakładanie na ich terenie upraw i hodowli drastycznie zmniejsza bioróżnorodność. Gaja ma też problem ze swoją hydrosferą. 8 milionów ton odpadów z tworzyw sztucznych (odpowiednik opróżnianej co minutę śmieciarki) trafia co roku do oceanów. Kiedy wytężam wzrok, widzę ponad 150 milionów ton plastikowych odpadów unoszących się na morzach i oceanach. To mniej więcej 1 tona plastiku na 5 ton ryb. Wszystko niestety się zgadza – zdecydowanie kolor skóry pacjentki zmienia się z jaskrawego zielonkawo-błękitnego na szarawy i matowy.

Homo destructus

Kiedyś nazwano nasz gatunek homo sapiens . Patrząc dziś na destrukcyjne wobec Ziemi zachowania przedstawicieli tej grupy, możemy sądzić, iż nazwa była nadana mocno na wyrost i że kolejnym stopniem w ewolucji jest szeroko zasiedlający naszą planetę homo destructus . To chyba trafna nazwa, bo oddaje faktyczny charakter działań licznych przedstawicieli. Ułatwiając sobie utrzymanie własnej populacji przy życiu i skąpiąc pieniędzy na lepsze rozwiązania, gatunek ten w nieracjonalny sposób korzysta z dobrodziejstw Ziemi: jej złóż, wody, roślinności, zadając nieprawdopodobnie wiele cierpienia zwierzętom – głównie hodowlanym (chów przemysłowy odbywa się w skandalicznych warunkach!), ale oczywiście także i dzikim, doprowadzając kolejne grupy do całkowitego wyginięcia. Homo destructus ingerując w geosystem, wykazuje się krótkowzrocznością. Jeśli spojrzymy na Gaję jak na pacjentkę i na działania człowieka, który próbuje jej pomóc, okaże się, że najczęściej mamy do czynienia z mało skutecznym leczeniem objawów i zdawkowym zajmowaniem się przyczyną choroby. To karygodne podejście do pacjenta.

© Nick Dale

Badanie palpacyjne

Dotykam Gaję. Może wyczuję jakąś bolesność, oszacuję rozmiar, kształt, twardość lub położenie określonej struktury anatomicznej… Uciskam delikatnie jej tkankę społeczną. Wyczuwam ogromne nierówności. Biedniejsza połowa ludzkości ma bowiem tyle majątku, co ośmiu najbogatszych ludzi świata. 10% ludzi musi żyć za mniej niż dwa dolary dziennie. Nierówność wpycha miliony osób w pułapkę biedy, niszcząc społeczeństwa, lokalne ekosystemy i podkopując demokrację, a stąd już zaledwie krok do globalnej (zapewne krwawej) społecznej rewolucji!

Według danych uzyskanych przy pomocy obserwacji satelitarnych w 2017 roku powierzchnia lasów kurczyła się w tempie jednego boiska piłkarskiego na sekundę.

Gdzie nie dotknę Gai, ta pojękuje. Ewidentnie ją boli. Cierpi pod wpływem olbrzymich jątrzących się ran utworzonych przez kopalnie odkrywkowe węgla, boksytów (rudy aluminium), miedzi, metali ziem rzadkich czy diamentów. To rany nie do zagojenia! Skóra też w opłakanym stanie. Przesuszona! Rzeki – skanalizowane, na dnie mórz – pustynie siarkowodorowe. A oddech – nieprzyjemny, pełen metanu i smogu. Jakby tego było mało, ostatnio co roku wybuchają megapożary. Płonie puszcza amazońska, Syberia, Australia, Stany Zjednoczone, Hiszpania, Francja...

Cel: unicestwienie życia?

Pora zatem przejść do przedmiotowych badań. Zobaczmy, co wyszło w laboratoriach i na prześwietleniach. Skupmy się tutaj wyłącznie na podaniu faktów naukowych (a nie na medialnym czy politycznym szumie). Chory przecież nie zapyta lekarza: czy pan wierzy w moją chorobę? A lekarz nie odpowie: nie wierzę albo wierzę, tylko przytoczy wyniki badań. Tego się będę trzymać.

Najwybitniejsi naukowcy zbadali stan bioróżnorodności Gai. Alarmują? Nie, krzyczą z bezsilności! Gaja weszła w etap szóstego masowego wymierania gatunków. Znajdujemy się w progowym i krytycznym punkcie dla funkcjonowania ekosystemu całej planety. Naukowcy na całym świecie nazywają to „biologiczną anihilacją”! 50% liczby zwierząt, które niegdyś dzieliły z nami Ziemię, już zniknęło! U kolejnych 30% zanotowano dramatyczny spadek populacji. W szczegółowych badaniach 117 gatunków stwierdzono, że większość z nich straciła w ciągu ostatnich lat ponad 40% obszarów swoich środowisk naturalnych, a niemal połowa straciła ponad 80% terenów występowania w latach 1900-2015.

Wśród gatunków zagrożonych są m.in. gepardy (według danych z ubiegłego roku pozostało jedynie siedem tysięcy osobników), orangutany z Borneo i Sumatry (pozostało mniej niż pięć tysięcy osobników) czy lwy afrykańskie (ich populacja spadła od 1993 roku o 43%). Według badaczy głównymi czynnikami powodującymi te straty są przeludnienie i dalszy wzrost liczby ludności, a także nadmierna konsumpcja. Listę większości ginących gatunków zawiera Czerwona księga gatunków zagrożonych, publikowana przez Międzynarodową Unię Ochrony Przyrody (IUCN).

Gazy, ach te gazy…

W badaniu podmiotowym stwierdziłem wysoką gorączkę. Za wzrost średniej temperatury na Ziemi odpowiada… Myślicie pewnie, że aktywność Słońca? Nie – w ostatnich dekadach ona maleje! Głównym winowajcą jest dwutlenek węgla i inne gazy cieplarniane, których źródłem jest człowiek i jego działalność. Stężenie rośnie i rośnie… Gazy cieplarniane, które przyczyniają się do wzrostu temperatury, pochodzą ze spalania paliw kopalnych: węgla, ropy i gazu, które przez miliony lat były zgromadzone pod powierzchnią Ziemi, a od 100 lat są wydobywane, a następnie spalane, i choć coraz więcej mówi się o zagrożeniach z tym związanych, emisje te wzrastają cały czas. Uruchomiliśmy krytyczne procesy!

Dodatkowe emisje powstają w ramach tzw. sprzężeń zwrotnych (np. podczas megapożarów, które niszczą Gaję) oraz przy uwalnianiu się metanu z wiecznej zmarzliny, która w ostatnich latach stopniowo rozmarza, czy bulgotaniu hydratów metanu uwięzionych na kontynentalnych szelfach. Metan jest 84 (!) razy mocniejszym gazem cieplarnianym niż dwutlenek węgla! Za niszczenie planety i klimatu odpowiada też gigantyczna skala wylesiania, zanieczyszczania oceanów oraz hodowla przemysłowa zwierząt prowadzona na niespotykaną w historii ludzkości skalę. To wszystko powoduje ocieplenie powierzchni planety (zarówno lądów, jak i oceanów), jest to proces zgodny z prawami fizyki, a także udokumentowany licznymi pomiarami laboratoryjnymi, obserwacjami satelitarnymi oraz naziemnymi.

© Imago Photo

Epikryza – wciąż jest nadzieja na przetrwanie!

Diagnoza wymaga pochylenia się nad wieloma innymi obszarami dobrostanu Gai, choć już po tym – pobieżnym w sumie – badaniu chyba lepiej zabrzmiałoby, gdybym napisał: złego stanu. Trzeba natychmiast (a nie jutro) rozpocząć leczenie. Gaja od wczoraj powinna być na oddziale intensywnej opieki medycznej, otoczona troskliwymi lekarzami i pielęgniarkami oraz czuwającą, kochającą rodziną!

Skoncentrujmy się na krytycznych obszarach. Katastrofa klimatyczna i emisje dwutlenku węgla to tematy na pierwszą linię frontu w walce o przetrwanie. Zmiana jest możliwa. Trzeba jednak zmienić cały system gospodarczy. Podatek węglowy i gospodarka obiegu zamkniętego dadzą nam szansę na dalsze życie, mówiąc wprost: przeżycie!

Globalny podatek węglowy musi objąć wszystkie kopaliny! Zgromadzone środki pokryją inwestycje w odnawialne źródła energii, w technologie energooszczędne (np. budownictwo pasywne) oraz subsydia dla tych społeczeństw, których na ekologię nie stać. To wielki krok w stronę redukcji światowych emisji gazów cieplarnianych. To nie fantazja! Podatek węglowy wprowadzany jest już przez najodważniejsze kraje. Prawie połowa Kanady zostanie objęta nowym podatkiem, który pokaże prawdziwy koszt spalania paliw kopalnych oraz zachęci przedsiębiorstwa i obywateli do konkretnych zielonych zmian w zakresie konsumpcji, transportu, produkcji i użycia energii! Kluczowym elementem do zyskania społecznego poparcia jest neutralność finansowa. Całość przychodów musi być przekazana obywatelom! Wypłacane dotacje na zielone zmiany zrównoważą ceny węgla, ropy i gazu ziemnego. Analizy ekonomiczne wykazują, że 90% obywateli w rozliczeniu rocznym wyjdzie na plus, a najwięcej zyskają ci, którzy zostawią najmniejszy ślad węglowy. W zeszłorocznym exposé premier Kanady Justin Trudeau zaznaczył, że 8 na 10 rodzin w Ontario dostanie więcej, niż wyda! Jaki jest cel? Obywatele i przedsiębiorstwa mają zainwestować w nowoczesne rozwiązania energetyczne, logistyczne i konsumpcyjne. To napędzi gospodarkę i stworzy nowe miejsca pracy. Promowanie przyjaznych środowisku technologii da przewagę w międzynarodowym handlu, a efektem ubocznym będzie czystsze powietrze i klimatyczna neutralność. Teraz czas na pozostałe kraje, by wzięły przykład ze społecznego i politycznego sukcesu Kanady.

Drugim kluczowym zaleceniem jest postawienie na gospodarkę o obiegu zamkniętym (circular economy ). To alternatywny zrównoważony model – w porównaniu do gospodarki liniowej, której główna zasada („wyprodukuj, użyj, wyrzuć”) doprowadziła Gaję na OIOM. W przeciwieństwie do takiego podejścia, w gospodarce o obiegu zamkniętym zużyte produkty są zawracane do obiegu, aby zmniejszyć ilość odpadów i w pełni wykorzystać zasoby. Właśnie wprowadzenie gospodarki o obiegu zamkniętym zapewni skuteczną metodę leczenia pacjentki, służącą ochronie rzek, jezior, mórz i oceanów przed zaśmieceniem, zmniejszając zarazem emisję gazów cieplarnianych i nierówności społeczne.

Warto też cały czas pamiętać, że jako gatunek nie jesteśmy w stanie przetrwać nigdzie indziej w kosmosie. Na razie Gaja to jedyne miejsce, gdzie możemy żyć.

BIBLIOGRAFIA
Aleksandra Kardaś, Marcin Popkiewicz, Szymon Malinowski, Nauka o klimacie , Katowice 2019.
David JC MacKay, Zrównoważona energia – bez pary w gwizdek , Wrocław 2011.
www.naukaoklimacie.pl [data aktualizacji: 22.02.2020 r.].
www.ziemianarozdrozu.pl [data aktualizacji: 22.02.2020 r.].

Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najczęściej ocenione
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Betula
Gość
Betula
19 dni temu

Nie sposób się nie zgodzić tak z diaganozą, jak i proponowanym leczeniem…