Kategoria artykułów:

LAURKA DLA SMOCZYCY

Maj za oknem się rozzielenił – podobnie jak Smoczyca, która cieszyła się wiosennym słońcem mimo wszystko. Mimo zmęczenia ostatnim czasem. Akcja Zostań w domu w związku z wirusem była słuszna, zrozumiała, ale czasem uciążliwa, zwłaszcza na niewielkim metrażu. Zielono mi … – nuciła, popijając swoje drugie śniadanie (smoothie z jarmużu i pietruszki). Młodsze uczennice były już po egzaminach, które w tym roku przeprowadzone zostały w bezprecedensowym stylu. Teraz dużo czasu spędzały, rysując i słuchając audiobooków z lekturami, których nawet Smoczyca nie miałaby ochoty czytać z własnej woli ani pod przymusem. Najstarsza – licealistka – szykowała się jeszcze do egzaminu z historii i WOS-u, ale pani od historii (to ja), podobnie jak pani od WOS-u (to ja) i całej reszty pań (to ja wyłączając matematykę i chemię na poziomie liceum) nie było już na miejscu. Zakończyły swoje działania na ten rok szkolny. Zarówno te mniej, jak i te bardziej z doskoku. Planowały powrócić dopiero gdzieś w połowie września. Smoczyca w maju była, jeśli chodzi o kształcenie dzieci, po prostu mamą. Żadną tam panią od czegokolwiek. Częściej piekła ciasta i szykowała książkowe nagrody na zakończenie roku. Nowe wydanie Ronji, córki zbójnika chwyciło ją za serce, gdyż okładka zieleniła się tym odcieniem, jaki Smoczyca lubiła najbardziej.

– Takie polecenie mam! – dobiegło wołanie z pokoju licealistki, bo po co wstawać, otwierać drzwi i przyjść porozmawiać normalnie. – Oceń rządy sanacji!

Z drugiego pokoju przez ścianę odkrzyknął jej brat:

– Napisz, że dajesz mocne dwa na dziesięć! I masz gotową odpowiedź!

Chcesz przeczytać do końca?

Ten i setki innych artykułów są dostępne w subskrypcji.
Zdobądź dostęp do wszystkich treści, stań się częścią społeczności.
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze

KREDA SKLEP