Podobno dla każdego chłopca ważniejsza jest relacja z matką, natomiast dla każdej dziewczynki – relacja z ojcem. To właśnie osoba ojca wpływa na to, jakiego mężczyznę wybierze w przyszłości na ojca swoich dzieci i jaki związek będzie z nim tworzyć.
Siedziałyśmy sobie w pachnącym drewnianym domu na kanapie. Piłyśmy smaczną herbatę i rozmawiałyśmy. Wokół panowała cisza, wyjątkowo nie było w pobliżu naszych dzieci. Nie myślałam w ogóle o tym, żeby zadawać jej to pytanie, ale koleżanka, która wtedy z nami była, rozpoczęła temat. Rozwinęła się rozmowa o tym, kogo w jej rodzinie ojciec kochał najbardziej. Niewiele myśląc, spontanicznie i ja zapytałam moją siostrę: jak uważa, którą z nas tata kocha bardziej? Którą z nas kochał bardziej, kiedy byłyśmy dziewczynkami?
Od zawsze byłam pewna, że tata kochał mnie bardziej. Byłam jego królewną, poświęcał mi odpowiednią ilość uwagi, przytulał i dawał wsparcie w trudnych chwilach. Pamiętam, że kiedy się uczyłam, często wchodził do pokoju i kładł rękę na moim ramieniu, po czym chwilę patrzył, jak idzie mi nauka. Potem często głaskał mnie po głowie. Nic wtedy nie mówił. Dokładnie pamiętam dotyk jego chropowatych, spracowanych i ciepłych rąk. Zawsze biła i bije od nich przyjemna energia i ciepło. Kiedy przychodziłam opowiedzieć mu coś, cokolwiek, to po prostu słuchał. Zawsze miał czas, żeby posłuchać. Nie przychodziłam do niego często, ale gdy już przyszłam, patrzył mi w oczy i się uśmiechał.
Czasem chodziliśmy razem na grzyby, wcale dużo nie rozmawialiśmy, po prostu byliśmy ze sobą. W czasie wakacji wypływałam z nim na wspólne połowy ryb i w ciszy siedzieliśmy w łódce. Pamiętam te wspólne chwile milczenia i to, że nie było potrzeby rozmawiać. Pamiętam z dzieciństwa jego spokój i milczenie. W sumie to wciąż zastanawiam się, co było największym sekretem – co sprawiało, że nigdy nie miałam wątpliwości, że mnie kocha. Nie pamiętam żadnych fajerwerków i szaleństw, pięknych prezentów, obfitych słów na mój temat. Ale pamiętam, że mnie kochał, i wiem, że mnie kocha. Że byłam i jestem dla niego ważna.
Kiedy zadałam to spontaniczne pytanie, ugryzłam się w język. No, ale cóż – padło, czekałam więc na odpowiedź. Byłam trochę spięta, oczywiście nie miałam ochoty chwalić się tym, że tata kochał mnie bardziej. Przez moment pomyślałam, że zaraz moja siostra wyleje na mnie falę goryczy i pretensji.
Zadałam już to spontaniczne pytanie: „Ania, jak uważasz, kogo tata bardziej kochał? Mnie czy ciebie?”. Serce mi na chwilę zwolniło, kiedy zorientowałam się, jak głupio to zabrzmiało. Ania popatrzyła na mnie zdziwiona i powiedziała z pewnym wahaniem (zapewne, żeby mnie nie urazić): „No, bardziej kochał mnie”. Wmurowało mnie na chwilę. Jak to ją, skoro to ja zawsze czułam, że mnie kochał najbardziej? No to która z nas się myli? Którą tata kochał bardziej?
Chwilę później zrozumiałam. Zrozumiałam, na czym polega najbardziej mistrzowska miłość do dzieci. Miłość bez prezentów, fajerwerków, tysiąca pięknych słów. Najbardziej mistrzowska miłość jest wtedy, kiedy każde dziecko jest przekonane, że to właśnie je tata kocha najbardziej!













-640x470.jpg)


