Kategoria artykułów:

Naturalna odporność

Nie na wszystko mamy wpływ, ale jeśli chodzi o zdrowie, zaskakująco dużo możemy zdziałać, dbając o naszą naturalną odporność.

Za oknami wciąż gości zima. Niestety nie są to białe, a zarazem słoneczne dni, jakie pamiętamy z dzieciństwa. Od paru lat tych parę miesięcy charakteryzuje się wysoką wilgotnością, chlapą na ulicach i wiecznie szarym niebem. Nawet temperatury rzadko spadają poniżej zera. Takie zmiany klimatyczne mocno wpływają również na nasze zdrowie. Szczególnie niekorzystne jest ciągłe przebywanie w zbyt przegrzewanych pomieszczeniach. Przesuszone powietrze od grzejników podrażnia śluzówkę nosa, a ta, aby się chronić, produkuje wydzielinę, która szybko przeradza się w katar. Pamiętajmy, że choroby nie biorą się z powodu złej pogody, deszczy czy przeciągów – chorujemy, ponieważ nasz układ immunologiczny nie radzi sobie z nagromadzonymi bakteriami i/lub wirusami. Na szczęście istnieje szereg sposobów na wzmocnienie naszych naturalnych systemów obronnych.

Na szczęście ostatnio następuje powolny renesans kiszenia, a co za tym idzie poszerzenie repertuaru. Weźmy więc duży słoik lub kamionkę i ukiśmy ostatnie zebrane jesienią warzywa i owoce, takie jak jabłka, gruszki, jarmuż, czosnek czy dynię.

Na przesuszone powietrze rozwiązanie jest wręcz banalne. Oczywiście można zainwestować w elektroniczny nawilżacz powietrza, ale można też poratować się miseczką z wodą postawioną na gorącym grzejniku lub czystym mokrym ręcznikiem. To drugie rozwiązanie szczególnie można polecić rodzicom małych dzieci, aby maluchy nie zbiły pojemnika z wodą. Ręcznik należy codziennie zmieniać, aby nie rozprzestrzeniły się grzyby. Unikajmy także płynów do płukania, aby nie podrażniać układu oddechowego lotnymi substancjami chemicznymi.

Na wzmocnienie odporności sięgnijmy do „babcinej” apteczki. Naturalne (tzn. bez dodatku cukru i bez zagotowywania) soki, wywary i napoje z jeżówki, czarnego bzu czy maliny to prawdziwa bomba witamin niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania układu odpornościowego. Rośliny te zawierają ogromną ilość witaminy C, która wzmacnia błony śluzowe i uszczelnia naczynia krwionośne, a to nie pozwala rozprzestrzeniać się chorobotwórczym drobnoustrojom. Równocześnie nasilają się proces fagocytozy (wychwytywania i pochłaniania przez komórki układu odpornościowego wirusów i bakterii) i pobudzają leukocyty do wydzielania substancji przeciwwirusowych.

Jednak prawdziwym kluczem do mocnego i zdrowego układu odpornościowego są nasze jelita. Dolna część układu pokarmowego to nasz główny układ immunologiczny. Zawierają dużo więcej komórek odpornościowych niż narządy, takie jak grasica, śledziona czy węzły chłonne zazwyczaj kojarzone z immunologią organizmu. Dlatego, gdy to możliwe, unikajmy antybiotyków. Każda antybiotykoterapia wyniszcza mikroflorę bakteryjną, a im młodszy człowiek, tym groźniejsze są tego konsekwencje. U dzieci (szczególnie we wczesnym dzieciństwie) rozpoznaje się średnio 8–10 infekcji dróg oddechowych w ciągu roku. W 90% przypadków są to zakażenia wirusowe, w przebiegu których antybiotyk jest zbędny. W pozostałych sytuacjach, gdy patogenem jest bakteria, podanie antybiotyku okazać się może nieodzowne. Czas odzyskania równowagi bakteryjnej może się różnić w poszczególnych grupach. U młodszych dzieci, u których stosowano długą i szeroko spektralną antybiotykoterapię w kilku następujących po sobie kuracjach, ta odbudowa może przedłużyć się do kilkunastu miesięcy. Poza podaniem dziecku syntetycznych probiotyków (równocześnie z lekami, ale też do paru tygodni po leczeniu) należy postawić na zdrową dietę. Jedzmy doskonałe zimą warzywa bulwiaste, takie jak seler czy pasternak. Spośród tego rodzaju warzyw to właśnie ten pierwszy zawiera najwięcej fosforu. Bogaty jest też w witaminę C – zawiera jej znacznie więcej niż cytrusy. Mniej popularny pasternak znany jest przede wszystkim z tego, że pobudza apetyt i działa uspokajająco. Zalecany jest kobietom w ciąży i małym dzieciom, głównie ze względu na obecność kwasu foliowego, witaminy C, E oraz z grupy B. Wspaniałe są również inne sezonowe warzywa korzeniowe, takie jak marchew (źródło beta-karotenu, przetwarzanego w organizmie na witaminę A), pietruszka i burak (sok z niego ma m.in. działanie wykrztuśne – idealne remedium na mokry kaszel).

Moda na kiszonki – warto się nią zainspirować!
© vv360

Naszym największym sprzymierzeńcem w walce o zdrowe jelita będą domowe kiszonki. Nie można przecenić ich dobroczynnego wpływu na organizmy zarówno nasze, jak i naszych pociech. W okresie częstych infekcji ich najważniejszym atutem są pałeczki kwasu mlekowego. Kwas mlekowy wpływa pozytywnie na mikroflorę bakteryjną w jelitach i stymuluje ciągłą jej odnowę oraz zwiększa przyswajalność wapnia oraz żelaza. Z kolei same bakterie kwasu mlekowego żyjące w naszym jelicie odgrywają ważną rolę w syntetyzowaniu witaminy K i niektórych witamin z grupy B. Przecież to właśnie dzięki kiszonej kapuście, ogórkom czy burakom nasi przodkowie mieli siły i zachowywali zdrowie. Na szczęście ostatnio następuje powolny renesans kiszenia, a co za tym idzie poszerzenie repertuaru. Weźmy więc duży słoik lub kamionkę i ukiśmy ostatnie zebrane jesienią warzywa i owoce, takie jak jabłka, gruszki, jarmuż, czosnek czy dynię. Przy okazji sam proces tworzenia kiszonki może być wspaniałą zabawą z potomkiem, a niepowtarzalny smak i duma z własnych przetworów zapewnią nam uśmiech oraz dobre samopoczucie. Dodatkowo te naturalne probiotyki odciążą nam portfele, zapobiegając częstym wizytom w aptece.

Każda choroba ciała ma swój początek w braku równowagi na talerzu. Chińczycy mówią nawet, że niezależnie od tego, kto był ojcem choroby, jej matką na pewno była zła dieta. To prawda, ale poza zbilansowaną dietą warto postawić na ruch na świeżym powietrzu. Już 30 minut aktywności na dworze zdecydowanie zwiększa odporność u maluchów w okresie jesienno-zimowym. Zaopatrzmy się zatem w czapki, szaliki, rękawiczki oraz ciepłe buty i tak odziani ruszajmy do parku lub lasu. Coś, co wydawałoby się naturalne i oczywiste, ostatnio zostało poparte twardymi dowodami naukowymi. A mianowicie: regularny kontakt z naturą uodparnia nas na choroby, bo pobudza do działania układ przywspółczulny sprzyjający wzmocnieniu odporności. Idźcie całą rodziną do lasu i biegajcie, skaczcie – aż do zadyszki. Nawet sam zapach drzew ma błogosławiony wpływ na nasze zdrowie! Dowiedziono, że fitoncydy, czyli substancje wydzielane przez rośliny, mobilizują układ odpornościowy do działania, łagodzą niepokój oraz zwiększają odporność na ból. Możliwe, że sami nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale żyjąc w mieście jesteśmy narażeni na ciągły kontakt z hałasem. Nawet w nocy. Niestety ciągły szum przejeżdżających samochodów, szuranie sąsiada czy głośna lodówka utrzymują w naszym ciele podwyższony poziom kortyzolu. Hormon ten, bardzo przydatny w sytuacjach zagrażających życiu, kiedy utrzymuje się na wysokim poziomie przez dłuższy czas, sieje ogromne spustoszenie w naszym organizmie. Szczególnie upośledza odporność na choroby. Na szczęście lekarstwem jest już około 30 minut na łonie natury. Kiedy otoczeni jesteśmy jedynie naturalnymi odgłosami, takimi jak szum wiatru w koronach drzew czy szelestem liści, obniża nam się ciśnienie i zwalnia puls. Odnajdujemy wewnętrzną harmonię i spokój oraz równowagę hormonalną, a to przekłada się na zdrowy układ immunologiczny.

Zdrowa dieta i odrobina ruchu na świeżym powietrzu pomogą cieszyć się pełnią zdrowia. Często naturalne, sprawdzone, babcine sposoby, mogą okazać się skuteczniejsze niż garść tabletek i suplementów. A zanim sięgniemy po kolejną pigułkę, napijmy się rumianku, odpocznijmy i poczytajmy, co dobrego może nam zaoferować Matka Natura.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najczęściej ocenione
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
gustavka
Gość
gustavka
6 dni temu

U nas kiszonki to podstawa w diecie i dzieciaki przepadają 😉 Wcześniej, jak były jeszcze za małe na takie dania, posiłkowaliśmy się kropelkami a potem kapsułkami estabiom.

Kacha
Gość
Kacha
57 minut temu

Ooooo fajny tekst! Sporo życiowych wskazówek. Dzieki! Kiszonki tez powoli wprowadzam, ale idzie opornie. W tym roku powiem wam, ze jak nigdy bardzo przechorowalismy zimę. Co chwile ktos z domu był chory. Infekcji nie brakowało. Nie mam pojecia co sie zadzialo. Dlatego całą rodzina idziemy w marcu na badania. Wziełam pakiet maksimum w diagnostyce, na szczescie jest w promocji do 14 marca. Musimy przebadac sie kompleksowo, bo ewidentnie czegos brakuje. Moze to zła dieta? Brak witamin?

KREDA SKLEP