Kategoria artykułów:

PER ASPERA AD ASTRA

O tym, że warto kochać to, co się lubi, bo dzięki temu żaden trud nie jest straszny.

fot. Rozalia Pleti

Kiedy uczeń decyduje się pójść drogą mistrza i pretenduje do zawodu muzyka, przed nauczycielem stoi zadanie odpowiedzialnego przygotowania go do studiów i wymarzonej pracy. Bagaż przyszłego artysty skrywa nie tylko tajniki warsztatu, lecz także wiedzę i maksimum doświadczenia. Kompletujemy go od pierwszego dnia nauki, ale szczególnie pracowicie i świadomie – w ostatnich latach edukacji szkolnej. Praca wówczas jest intensywniejsza, bardziej wymagająca i nieraz stresująca. Wszystko po to, by komfort gry pozwolił przyszłemu artyście spełniać oczekiwania profesjonalnych muzyków i wyrobionej publiczności.

EKONOMIA A SZTUKA

Dlatego nie bez konsternacji przyjęłam rozmowę z mamą mojej dyplomantki, przygotowującej się do studiów na uczelni muzycznej. Rodzicielka wyraziła dezaprobatę dla wyboru córki i prosiła mnie o pomoc w nakłonieniu jej do zmiany decyzji. Zawód muzyka, według matki, był zajęciem nieekonomicznym: nie rekompensował finansowo trudów wielogodzinnych ćwiczeń i nauki dziecka, podczas gdy inne dziedziny po paru latach studiowania pozwalały wykonywać dobrze płatny zawód. Z punktu widzenia ekonomii ta kobieta miała rację: musiałam przyznać, że zawód skrzypka nie jest pracą dla biznesmena. Jej córka jednak chciała być artystką i wcale nie planowała wynagrodzić sobie swój trud. Bo gra na skrzypcach była jej życiem, a nie trudem.

HISTORYCZNE UWARUNKOWANIA

Profesja muzyka miała w historii swoje blaski i cienie. Wędrownych instrumentalistów w dawnych czasach zwano grajkami, muzykantami, a ich prestiż społeczny był niewiele wyższy od wędrownych rzemieślników czy kupców. Podróżowali po świecie, by grą zarabiać na swoje utrzymanie. Czasy dworów szlacheckich, magnackich i książęcych pozwoliły muzykom ubiegać się o stałe posady. Nadworny kapelmistrz był niejednokrotnie instrumentalistą, kompozytorem, dyrygentem i nauczycielem swojego władcy i jego świty. Wraz z rozwojem możliwości instrumentalnych (techniki i wirtuozerii) rozkwitały też miejsca wypełnione dźwiękiem: salony i sale koncertowe, konserwatoria i szkoły muzyczne. Prestiż muzyka w hierarchii prac zarobkowych zaczął wzrastać. I chociaż umiejętność gry na instrumencie była wymogiem ogłady i dobrego wychowania każdej szlachcianki, jeszcze w XIX wieku uważano, że nie jest to profesja odpowiednia dla kobiety. Dopiero wiek XX pozwolił muzyce stać się dobrze prosperującą branżą rozrywki kulturalnej.

BLASKI…

Młodych do zawodu zachęca nie tylko miłość do gry na instrumencie. Wizja sławy i kariery na wielkich scenach koncertowych jest najbardziej pociągającym wyobrażeniem dorastających instrumentalistów. Nie mniej atrakcyjnie jawi się obraz egzotycznych podróży koncertowych do odległych scen wielu zakątków świata. Renoma sal koncertowych (Carnegie Hall, Teatro alla Scala) stanowi wyzwanie do ciężkiej pracy: stanąć na ich deskach i wystąpić przed szacowną publiką tych miejsc to pragnienie wielu. Praca w prestiżowych zespołach instrumentalnych obiecuje młodym spotkania i wspólne koncerty z najwybitniejszymi artystami świata. Wielu marzy też o posadzie profesorskiej na elitarnych uniwersytetach muzycznych.

… I CIENIE

Coraz głośniej mówi się o cieniach tej profesji. Dostrzegają je najczęściej starsze generacje – rodzice i dziadkowie adeptów muzyki. Trud wieloletniej pracy od najmłodszych lat i konieczność utrzymywania dobrej kondycji fizycznej to najczęstsze źródła obaw. Wymóg dobrej formy instrumentalnej warunkuje możliwość podjęcia zobowiązań koncertowych w odległych miejscach, a to pociąga za sobą przymus dobrego zdrowia i kondycji. Muzyk to osoba przemieszczająca się dużo częściej i dalej niż przeciętny człowiek. Życie na walizkach, hotelowe pokoje, lotniska, dworce i poczekalnie to codzienny chleb koncertującego artysty. Jeśli dołożyć do tego tryb sowy (czyli optymalne funkcjonowanie porą wieczorną) i nocne życie towarzyskie po występach (warunkujące niejednokrotnie kontakty zawodowe i przyszłe koncerty) – takie życie bywa nie do zaakceptowania przez wszystkich, którzy nie znają i nie kochają smaku muzyki.

CZEGO OKO NIE WIDZI

Chcesz przeczytać do końca?

Ten i setki innych artykułów są dostępne w subskrypcji.
Zdobądź dostęp do wszystkich treści, stań się częścią społeczności.
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze

KREDA SKLEP