Kategoria artykułów:

Rywalizacja i zwycięstwo

Gra terenowa w lesie, zwana podchodami, to jedno z najbardziej emocjonujących wspomnień mojego dzieciństwa. Było nas zwykle po kilka osób w każdej drużynie. Jedna drużyna uciekała, zostawiając strzałki z gałęzi, kamyków, narysowane na piasku czy ziemi, oraz rozkładając wiele liścików z zadaniami. Każdy liścik był opatrzony numerem, więc jeśli jakiś po drodze ominęliśmy, to trzeba było wracać i szukać dalej. Gra kończyła się wówczas, kiedy wszystkie zadania były wykonane, a uciekająca drużyna odnaleziona. Wskazówkę, gdzie jej szukać, zawierał zwykle ostatni liścik. (Do dziś nie wiem, kto właściwie w tej grze wygrywał, ale zabawa była przednia). W drużynach byli i mniejsi, i więksi, potrzebowaliśmy rozległego terenu i fajnych kryjówek. Jedna rozgrywka potrafiła trwać kilka godzin, choć bywały też krótsze. To była zabawa, w której bycie młodszym nie odgrywało dużej roli, bawili się wszyscy i wszyscy równie dobrze.

Odwiedzamy przyjaciół, zasiadamy do stołu i zaraz na stole ląduje planszówka. Też macie takich znajomych? Rozmowa toczy się podczas gry. Taki ich rodzinny rytuał, w którym biorą udział goście. Planszówka jako dodatek do emocjonującej rozmowy. Rozgrywamy jedną partię, potem drugą. Za chwilę zmiana gry. W samej rozmowie jest więcej emocji niż w graniu, ale przynajmniej nie ma nigdy niezręcznej ciszy, cały czas coś się dzieje. Rozmowa i gra toczą się równolegle.

Chcesz przeczytać do końca?

Ten i setki innych artykułów są dostępne w subskrypcji.
Zdobądź dostęp do wszystkich treści, stań się częścią społeczności.
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze

KREDA SKLEP