
Nie podróżujemy z dziećmi po najdalszych zakątkach świata. Wolimy raczej pozostawać w naszej strefie klimatycznej i zwykle wybieramy góry. Ale pomysł na pielgrzymkę rodzinną po Pierwszej Komunii Świętej naszych dzieci mieliśmy już od dawna. Cele były trzy, jak troje mamy dzieci: Rzym, Santiago de Compostela i Ziemia Święta.
Jeszcze dwa lata temu nie spodziewaliśmy się, że Komunia odbędzie się tak szybko i nic nie wiedzieliśmy o wczesnej Komunii Świętej. Nie wiedzieliśmy, że to ważne wydarzenie będziemy przeżywać od razu z dwójką naszych dzieci, Jaśkiem, który przystępując pierwszy raz do Komunii Świętej, miał prawie osiem lat, oraz z Olą, która ledwie skończyła sześć lat. Nie pomyślelibyśmy też, że na własną rękę, z trójką dzieci – najmłodszy Wojtek miał wtedy trzy i pół roku – i naszą kochaną siedemdziesięcioletnią Ciocią będziemy pielgrzymować po Ziemi Świętej.
W tę ośmiodniową podróż wybraliśmy się tak, jak lubimy – całą rodziną, sami – bez zorganizowanej grupy. Chcieliśmy przeżywać wszystko w swoim tempie dostosowanym do naszych potrzeb, mieć możliwość wprowadzania zmian na bieżąco. Udało się nam kupić bilety lotnicze w promocyjnych cenach, wynająć w Jerozolimie mieszkanie i samochód oraz zaplanować kolejne dni podróży. Pomocne były oczywiście informacje od znajomych i od innych podróżujących znalezione w Internecie. Wiedzieliśmy dzięki temu np. o kosztach: czasem bardzo wysokich, jak w przypadku jedzenia, czasem porównywalnych do tych naszych, w Polsce.
Pierwsze, co nas zachwyciło w Izraelu, to niezwykle przyjazne podejście do rodzin. W pielgrzymkach po Ziemi Świętej dzieci właściwie nie biorą udziału, dlatego przez cały czas mocno się wyróżnialiśmy i budziliśmy sympatię zarówno u turystów, jak i u mieszkańców. Od Żydów słyszeliśmy „Shalom”, Arabowie nam pomagali, gdy staliśmy w kolejce, od prawosławnego księdza dzieci dostały nektarynki, a amerykańscy turyści zabrali nas ze sobą na Mszę Świętą przy samej płycie Grobu Pańskiego. Nawet tuż po przylocie na lotnisko w Tel Awiwie nie musieliśmy czekać w długiej kolejce, bo podeszła do nas obsługa i zostaliśmy zaproszeni do wolnego okienka. A wracając, nie mieliśmy żadnych kłopotów z uporczywymi kontrolami bagażu. Wszyscy pozdrawiali dzieci i pytali, jak im się podobało w Izraelu. Trzeba powiedzieć jasno: dzięki dzieciom niejedna sprawa okazywała się łatwiejsza.













_z_cyklu__Z_dzieci_cych_p_z_-640x470.jpg)





_Zwiedzamy_zamek_w_Trokach_na_Litwie-640x470.jpg)