Kategoria artykułów:

Jak poznajemy przeszłość?

Nauka historii według metody Charlotte Mason.

Jako dziecko lubiłam historię, nie tę podręcznikową, tylko tę opowiadaną przez dziadka, babcię, tatę i mamę – moich pierwszych, pełnych entuzjazmu nauczycieli. Do historii wracało się w rozmowach, dyskutowało, porównywało. Historia była obecna i ważna. Jednak moje zasłuchanie i godziny spędzone nad podręcznikiem nie dały mi umiejętności swobodnego poruszania się między epokami, rozpoznawania dat i łączenia ogromnej ilości wydarzeń w logiczną całość. Dopiero niedawno, kiedy zaczęłam wraz z dziećmi poznawać historię, bazując na metodzie Charlotte Mason, nastąpiła zmiana. To doświadczenie zachęciło mnie do dalszych poszukiwań i dokładniejszego zgłębienia tematu.

Jak uczymy się historii? Na stole przed nami znajduje się koszyk historyczny . Tutaj zwykle wkładamy aktualnie czytaną opowieść historyczną – żywą książkę (o żywych książkach pisałam w poprzednim numerze „Kredy") oraz zeszyty z wstęgami czasu („Timeline”) i tabelami wieków („Book of Centuries”), atlas historyczny, zeszyty do narracji i rodzinną wstęgę czasu, która z powodu braku odpowiedniego miejsca nie zawisła na ścianie, ale jest zwinięta w rolkę jak tapeta. Dzięki tym kilku nieskomplikowanym narzędziom możemy swobodnie i z coraz większą pewnością przemieszczać się po kartach historii. Każda kolejna przeczytana biografia, bo te szczególnie lubimy, lub inna żywa książka historyczna ubogaca nasz umysł oraz pogłębia zrozumienie. Czas poświęcony na historię jest oczekiwany i pełen niespodzianek.

Czytamy, opowiadamy, rysujemy, wpisujemy, umiejscawiamy w czasie omawiane wydarzenia, porównujemy i wracamy do już poznanych momentów w dziejach świata… nakładamy na siebie wiele warstw, co umożliwia nam odnajdywanie relacji między wydarzeniami i osobami. Uczymy się widzieć szerzej, jakby z lotu ptaka. Bezcenne są momenty, kiedy po wpisaniu nowych postaci słychać podekscytowane okrzyki: „Wiedzieliście, że Piłsudski urodził się rok wcześniej niż Maria Skłodowska- -Curie, a na dodatek zmarli dokładnie w tym samym roku?!”. Kiedy uczymy się o życiu wybranego artysty, kompozytora czy podróżnika, te postacie zawsze umieszczamy na Wstędze Czasu i w Księdze Wieków. Cieszy odnalezienie „przyjaciela” ze Studium Obrazu („Picture Study” – opisane w 23 numerze Magazynu „Kreda”) i zachęca do dalszego pogłębiania wiedzy.

Zaczynamy od wzięcia do ręki żywej książki . Jak już pisałam w poprzednim numerze, żywa książka, czyli taka która pozwala „ożywić” zagadnienie, o którym opowiada, jest kluczowym elementem metody Charlotte Mason. Jest zazwyczaj pisana przez jednego autora, dotyka sfery naszych emocji i rozpala wyobraźnię. Zawiera także fakty, ale przedstawione są one w sposób, który ułatwia widzenie omawianego tematu w swoim umyśle. Książkę zazwyczaj dobieram tak, żeby tekst był zrozumiały, ale poszerzał słownictwo i wiedzę. Długość czytania zależy od wieku i możliwości dziecka. Zazwyczaj udaje nam się przeczytać jeden krótki rozdział. Kiedy rozdział jest wyjątkowo długi, przerywamy w połowie i wracamy do niego następnym razem.

Chcesz przeczytać do końca?

Ten i setki innych artykułów są dostępne w subskrypcji.
Zdobądź dostęp do wszystkich treści, stań się częścią społeczności.
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze

KREDA SKLEP