Kategoria artykułów:

Jak wspierać dziecko w nauce czytania?

Siadanie, chodzenie, mówienie – każdy rodzic przeżywa kolejne kamienie milowe w rozwoju swoich dzieci. O ile jednak w przypadku raczkowania sprawdza się zasada „po prostu nie przeszkadzać”, o tyle w przypadku czytania potrzebne jest nasze rodzicielskie wsparcie.

Kiedy byłam w pierwszej ciąży, dużo rozmawiałam o macierzyństwie z bardziej doświadczonymi ode mnie kobietami. Szukałam wskazówek. Pewnego dnia Zofia Milska-Wrzosińska, psycholog, współzałożycielka i dyrektor Laboratorium Psychoedukacji w Warszawie, a przy tym mama czwórki dzieci powiedziała mi „mądra mama po prostu podąża za swoim dzieckiem”. To słowa, które przyświecają mi w mojej macierzyńskiej drodze. Ale w żadnej innej sytuacji nie odczułam ich prawdziwości tak, jak wtedy, kiedy mój pierworodny zaczął podejmować pierwsze próby samodzielnego czytania.

Edukacja to atmosfera – warto o nią zadbać podczas nauki czytania.
fot. Emka Kowalska

Nauka czytania to długi proces

Wielu rodziców chce, żeby ich dzieci jak najszybciej zaczęły czytać samodzielnie. Myślę, że w dużej mierze jest to spowodowane oczekiwaniami otoczenia, które na każdym kroku wymaga od naszych dzieci sukcesów. A przecież każde dziecko jest inne i zwyczajnie w innym czasie będzie zainteresowane czytaniem. Musimy też pamiętać, że nauka czytania to długi, wieloletni proces, który rozpoczyna się już w pierwszych latach życia dziecka, kiedy czytamy mu na głos. To słuchanie opowieści, rozmowy o treści książki, oglądanie ilustracji, wodzenie wzrokiem za tekstem. To bliskość, której doświadczają dzieci, kiedy dorosły im czyta. Wszystko to zaprocentuje po latach!

Rozpoznawanie znaków alfabetu to jedno, ale składanie przypisanych im dźwięków w wyrazy – to już zupełnie inna umiejętność. A potem trzeba jeszcze przeczytać ze zrozumieniem zdanie, które złożone jest z kilku słów. To naprawdę nie wydarzy się z dnia na dzień!

Potem przychodzi czas na poznawanie liter. Często rodzice mylą ten okres naturalnego zainteresowania dzieci literami z gotowością do podjęcia prób samodzielnego czytania, ale nie zawsze idzie to ze sobą w parze. Rozpoznawanie znaków alfabetu to jedno, ale składanie przypisanych im dźwięków w wyrazy – to już zupełnie inna umiejętność. A potem trzeba jeszcze przeczytać ze zrozumieniem zdanie, które złożone jest z kilku słów. To naprawdę nie wydarzy się z dnia na dzień!

W przypadku mojego syna najpierw pojawiło się zainteresowanie samymi literami, pytanie o te wyróżnione w czytanym przeze mnie tekście – na przykład na początku rozdziału. Później zaczął się etap zadawania pytań o wyrazy na opakowaniach ulubionych produktów czy na ulicznych szyldach i pierwsze próby ich odszyfrowania. Pewnego wieczoru poprosił, żebym czytając mu, wodziła palcami za tekstem. I tak już zostało. Bardzo tego pilnował: „Gdzie teraz czytasz mamo?”.

Nadal jednak nie chciał podjąć samodzielnych prób czytania, a ja, widząc, że pokonuje kolejne kroki w swoim tempie i słysząc w głowie słowa Zofii Milskiej-Wrzosińskiej, nie próbowałam nic przyspieszyć.

Chcesz przeczytać do końca?

Ten i setki innych artykułów są dostępne w subskrypcji.
Zdobądź dostęp do wszystkich treści, stań się częścią społeczności.
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze

KREDA SKLEP