Kategoria artykułów:

To była ilonia

Dziką frajdę sprawia mi słuchanie dialogów i przekomarzanek pomiędzy Meterzętami. Potrafią rozmawiać sensownie, poważnie i z rzetelnym namysłem, ale ich ulubioną formą są żartobliwe szermierki i potyczki, parodie, kpinki i śmieszne słowotwórcze frazy. Nie powiem, że nie wiem, po kim to mają, ale rozwinęli swoje predyspozycje nad podziw i czasem dostaję czkawki ze śmiechu na ich riposty, także te skierowane do mnie.

Jestem bowiem zdecydowaną zwolenniczką złotej reguły „zabawa jest wtedy, kiedy wszyscy się bawią, żart jest wtedy, kiedy wszyscy się śmieją”. Skoro tak, to oczywistym dla mnie jest równe prawo do zaczepki – tak samo często jestem jej adresatką, co autorką. Nie chodzi mi o jakieś nieustanne wzajemne grillowanie, kpiny czy polowanie na potknięcia, ale jeśli ktoś dostrzega komizm sytuacji, to może to bez obaw wyrazić, a nie że „z matki nie wypada się śmiać”. Takie czułe przekomarzanki bardzo dobrze uodparniają dzieci wrażliwe na swoim punkcie i trochę niepewne: widząc, że dorosły jest szczerze ubawiony jakąś dowcipną uwagą na swój temat i ani myśli się obrażać, same przestają tak bardzo się irytować na braterskie czy siostrzane żarty.

Chcesz przeczytać do końca?

Ten i setki innych artykułów są dostępne w subskrypcji.
Zdobądź dostęp do wszystkich treści, stań się częścią społeczności.
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze

KREDA SKLEP