Kategoria artykułów:

JEDYNACTWO – PRZYWILEJ CZY BALAST?

Na temat jedynaków krąży wiele negatywnych mitów i stereotypów. Czy mając jedno dziecko, możemy zadbać o to, by nie wyrosło na egocentryka?

Jako dziecko i młoda osoba byłam otoczona jedynakami – od szkoły podstawowej po studia miałam okazję poznawać koleżanki i kolegów niemających rodzeństwa (sama mam siostrę) i moje doświadczenia w kontaktach z nimi były jak najgorsze. Towarzyszące im poczucie wyższości („bo rodzice tylko mną się zajmują”), chęć dominacji nad innymi, skupienie uwagi wyłącznie na sobie czy po prostu egoizm – zwyczajnie nie pozwalały mi tych osób polubić. Obserwowałam u nich, i nadal to widzę, nadmierną chęć rywalizacji, nieustanną potrzebę chwalenia i bycia docenianym. Czy to wszystko jest skutkiem jedynactwa? Nie jestem psychologiem, ale refleksja nad problemem i doświadczenia podpowiadają mi, że w jakimś stopniu tak – owo skupienie uwagi rodziców na tej jednej pociesze, zachwyty i brak porównania, konfrontacji ze starszym rodzeństwem (które siłą rzeczy robi coś lepiej) lub z młodszym (które wymaga większej opieki) sprawiło, że taki jedynak, nawet dorosły, domaga się od świata ciągłego zachwytu, oklasków i podziwu. Brak dziecięcej rywalizacji, będącej naturalnym i nieodłącznym etapem rozwoju w rodzinie, w której jest przynajmniej dwoje dzieci, powoduje, że często taka osoba niejako odczuwa niedosyt tej rywalizacji w dorosłym życiu, a w efekcie współzawodniczy ze wszystkimi dookoła, nawet ze starszymi i bardziej zaawansowanymi zawodowo. Czasem towarzyszy temu swoiste samozadowolenie z własnej „aspołeczności”, rozumianej jako bycie niezależnym emocjonalnie i towarzysko. Inna znana mi osoba, dorosły jedynak, przeciwnie, otacza się szerokim gronem znajomych, lekceważąc przy tym więzy rodzinne i pogardliwie traktując dalszych krewnych.

Wychowanie jedynaka przypomina do pewnego stopnia wychowanie pierwszego dziecka.

Wszystko to sprawiło, że wkroczyłam w dorosłość nastawiona do jedynaków bardzo źle i z mocnym postanowieniem, że ja na pewno nie będę mieć jednego dziecka. Mój mąż próbował łagodzić te uprzedzenia, dając przykład „Jedynaka wszechczasów”, naszego Zbawiciela, który rodzeństwa jako człowiek przecież nie posiadał, a Jego cechy osobowe stanowią odwieczny i najdoskonalszy wzór, za którym należy podążać. Przekonało mnie to, lecz nie zmieniło, rzecz jasna, chęci posiadania więcej niż jednego dziecka.

Dziecko, każde, dla matki jest najwspanialszą istotą na świecie, więc wychowując jedynaka, trzeba mieć na uwadze tę specyfikę i być świadomym ewentualnych zagrożeń, jakie niesie brak dzielenia miłości rodzicielskiej, zaangażowania i czasu na więcej dzieci.

Ale… nasze plany to jedno, a życie układa się po swojemu, bo – paradoksalnie – zostałam obdarzona jednym tylko potomkiem. I właśnie przede mną Stwórca postawił niełatwe zadanie, jakim jest wychowanie jedynaka na dobrego człowieka, nie na egoistę skupionego na swoich sprawach, a osobę, która radzi sobie w społeczeństwie i swoją postawą czy zespołem cech osobowych nie sprawia temuż społeczeństwu przykrości. Dziecko, każde, dla matki jest najwspanialszą istotą na świecie, więc wychowując jedynaka, trzeba mieć na uwadze tę specyfikę i być świadomym ewentualnych zagrożeń, jakie niesie brak dzielenia miłości rodzicielskiej, zaangażowania i czasu na więcej dzieci.

Mając na uwadze wcześniejsze doświadczenia z jedynakami, staram się więc od początku świadomie wychowywać syna również w tych wskazanych wyżej aspektach. Od początku, ponieważ pierwsze lata życia każdego najstarszego dziecka w rodzinie są czasem jedynactwa. Zatem z jedynakiem jest trochę jak z pierworodnym: wszystko dzieje się po raz pierwszy – od pieluszek i karmienia, przez przedszkolne zabawy i naukę, aż po egzamin dojrzałości. W tym przypadku jednak raz tylko można popełnić błędy i raz doświadczyć cudu macierzyństwa i ojcostwa na poszczególnych etapach życia naszej pociechy.

Problemy, jakie zrodziły się w toku przemyśleń nad wychowywaniem i życiem jedynaka i które stanowią przedmiot poniższych refleksji, to socjalizacja i edukacja, zwłaszcza, kiedy w grę wchodzi edukacja domowa. Ważnym zagadnieniem jest wzajemna relacja między rodzicami a dzieckiem i szczególna rola matki lub ojca, kiedy bywa się jedynym towarzystwem swojego potomka. Inny też jest zakres obowiązków i przydział zajęć domowników, kiedy rodzinę stanowią tylko trzy osoby.

Życie społeczne i edukacja

Socjalizacja jedynaka stanowi analogiczny problem jak kwestia uspołecznienia w edukacji domowej – osoby postronne, ale zatroskane o cudze dzieci, przede wszystkim zadają pytanie: jak dziecko, nie chodząc do szkoły, może się socjalizować? Zmaga się z tym każdy, kto podejmuje się trudu uczenia dzieci w domu, i niemal każdy wie, że powszechne przekonanie o aspołecznych względach homeschoolingu łatwo można obalić. Z jedynakiem jest podobnie. Jak nauczy się żyć w społeczeństwie, skoro w domu nie ma innych dzieci? Nasz przypadek jest niejako podwójnie groźny: uczymy bowiem naszego syna w domu.

Chcesz przeczytać do końca?

Ten i setki innych artykułów są dostępne w subskrypcji.
Zdobądź dostęp do wszystkich treści, stań się częścią społeczności.
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze

KREDA SKLEP