Kategoria artykułów:

Turbodoładowanie twojego małżeństwa

Małe nawyki, które z czasem przyniosą ogromne rezultaty i wzmocnią waszą relację. Warto w nie zainwestować!

Dziś wiele małżeństw rozpada się, bo brakuje im czasu na rozmowę. Pojawia się pośpiech, problemy z koncentracją i zamiatanie kłopotów pod dywan. I choć przy małych dzieciach parze nie jest łatwo wygospodarować czas dla siebie, warto wprowadzić małe rytuały w małżeństwie, wykorzystując do tego zimowe wieczory.

***

Pamiętam tę mediację wyjątkowo dobrze. Dlaczego akurat tę, skoro przerobiłam ich setki? Bo ta mediacja rodzinna była wyjątkowa, a zarazem dotykała typowych problemów małżeńskich. Kryzysu, który jedno małżeństwo może rozłożyć na łopatki, inne zaś – wzmocnić.

To była jesień ubiegłego roku. Końcówka września i ciepłe przedpołudnie. Wiedziałam z wcześniejszych rozmów, że ta para jest w kryzysie, a mąż bardzo chce, aby konflikt zażegnać, pogodzić się z żoną. Para miała ślub kościelny. On był bardzo wierzący i mówił mi przez telefon, że nie chce rozwodu.

Przeprowadzka do salonu

Słuchałam z uwagą rozmów dwojga pogubionych ludzi. Małżeństwo zaczęło się psuć, gdy urodziło im się dziecko. Ona – dla wygody związanej z karmieniem – chciała spać z dzieckiem. Tak też się stało. Na początku spali w nocy we troje. Z czasem żona zaczęła się obawiać, że mąż (cierpiący na padaczkę) zrobi krzywdę dziecku, i poprosiła go, aby spał w salonie.

On się tam przeniósł. Miało być tylko na kilka miesięcy, ale zrobiły się prawie trzy lata. Zresztą on stwierdził w końcu, że skoro wstaje rano do pracy, a był pracownikiem naukowym na uczelni, to chociaż się wyśpi. Szkopuł w tym, że to rozwiązanie wcale im nie pomogło. Ona coraz częściej chodziła niedospana i zła. On czuł się wypędzony z sypialni, czasem wręcz odseparowany od syna. Przez to uciekał coraz bardziej w pracę.

Najpierw był jej połóg, później karmienie piersią, niewyspanie i w konsekwencji nie dochodziło między nimi do zbliżeń w nocy. Współżycie umarło. Coraz mniej ze sobą rozmawiali. Ona zaczęła intensywniej uprawiać sport, wychodziła z koleżanką dwa razy w tygodniu na fitness, zostawiając dziecko pod jego opieką, i złościła się na niego, że sam o siebie nie dba i nie okazuje jej czułości. Chce tylko zbliżeń w nocy, a w dzień jej nawet nie przytuli.

Spirala się nakręcała. Aż w końcu ona poznała kogoś. Kogoś, kto okazał jej czułość. On się o tym dowiedział, bo jego ojciec przed przepisaniem na syna i synową dużego mieszkania, które im kupił, wynajął detektywa. Czuł, że w małżeństwie syna nie dzieje się zbyt dobrze.

Ten rodzaj kryzysu jest dziś powszechny

Chcesz przeczytać do końca?

Ten i setki innych artykułów są dostępne w subskrypcji.
Zdobądź dostęp do wszystkich treści, stań się częścią społeczności.
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze

KREDA SKLEP