Wiosna niesie ze sobą snucie planów wakacyjnych. Mam na myśli przede wszystkim plany dotyczące tego, czym się zajmiemy podczas wakacyjnych wypraw. Czas i miejsce na urlopowe wypady każdy znajduje w sposób dla siebie najwygodniejszy. Jedni zaczynają planowanie w pierwszym dniu po powrocie z poprzednich wakacji, inni orientują się i decydują w ostatniej chwili, w ostatnią sobotę czerwca po popołudniowej herbacie. Niezależnie od naszych obyczajów i stylu wakacyjnego może warto przygotować się do rysowania podczas wakacji. Pisałem kilka miesięcy temu o rysowaniu czymkolwiek. Rysunek przypomina mi sztukę kulinarną. Możemy jeść cokolwiek, wszystko, co wpadnie nam w ręce albo co nam podadzą. Możemy preferować proste dania, ale w miarę upływu czasu możemy też zacząć szukać nowych smaków. Możemy mieć ulubione zestawienia produktów, ale w pewnym momencie posmakujemy zaskakujących potraw i zaczniemy eksperymentować, łącząc produkty w oryginalny sposób. Podobnie bywa z rysowaniem.
Po kilku miesiącach rysowania ołówkiem czy kredkami bambino możemy zapragnąć coś zmienić. Podczas wizyty w muzeum widzieliśmy obrazy przedstawiające sylwetki ludzkie rysowane cielistą delikatną linią, obok wisiały zamaszyście kreślone brązem widoki chat wiejskich, dalej szaro-czarne, znaczone grubymi krechami gotyckie katedry. Oglądając innym razem prace na wystawie w galerii sztuki, zwróciliśmy uwagę na miękkie, porozlewane barwne plamy wodne wiszące obok nasyconych barwą pejzaży. Gromadzimy coraz liczniejsze spostrzeżenia dotyczące różnych technik rysunkowych, może warto zatem popróbować zmienić narzędzie, poszukać ulubionego smaku?
Opowiem dzisiaj o kilku technikach, które warto poznać, aby dalej samemu poszukiwać kolejnych. Na tym jednak nie poprzestanę. Ponieważ zbliżający się czas wakacyjnych wyjazdów jest doskonały do rozpoczęcia rysowania w pełnym plenerze, opowiem również o tym, jak się przygotować do tej specyficznej pracy. Wydaje mi się to bardzo ważne – rysowaniu w plenerze powinno towarzyszyć odpowiednie przygotowanie. Decyzja rysowania plenerowego niesie ze sobą sporą dawkę obaw i musi jej towarzyszyć odwaga ujawnienia się, upublicznienia. Mam nadzieję, że rozumiecie, o czym piszę. Jeśli uda się nam, dorosłym, przede wszystkim przełamać się i tę decyzję podjąć, to będziemy mogli towarzyszyć naszym pociechom – które z pewnością nie powinny mieć obaw takich jak my – i z ochotą, bez obciążeń ani stresu przystąpić do rysowania. Oczywiście możemy szkicować na stojąco, w kącie z małym notesem, ale to wymaga niebywałej wprawy rysunkowej, aby mogło przynieść wystarczającą satysfakcję. Z pewnością najwięksi pasjonaci tak właśnie rozpoczną rysowanie, a może już to uczynili, skrobiąc ołówkiem trzymanym w dłoni ubranej w rękawice bez palców po zamarzniętej kartce i rozgrzewając się co chwilę herbatką z termosu.
Dla większości, która dopiero planuje wychylić po zimie głowę na dwór w celu rysowania, będę miał kilka porad, jak się do tego zabrać. Zacznę od przygotowania wszystkiego, co rysowaniu towarzyszy, ale do rysowania nie służy. Ponieważ może się przydarzyć, że będziemy rysowali w jednym miejscu dłużej niż kilkanaście minut, podstawowym sprzętem okaże się składany stołeczek lub krzesełko. Sami musimy zdecydować, co jest dla nas wygodniejsze: mały i lekki, składany stołeczek z trzema nogami czy cięższe, ale za to z oparciem pod plecy, składane krzesełko. Wybierając siedzisko plenerowe, szczególnie takie z oparciem, trzeba zwrócić uwagę, czy aby ewentualne podłokietniki nie będą nam przeszkadzać w rysowaniu. Oprócz wygody ważna jest także waga – będziemy przecież musieli je ciągle przenosić z miejsca na miejsce, a także odpowiednie ubranie, czyli stosowne do pory roku.
Ubiór plenerowy powinien łączyć w sobie trzy cechy. Przede wszystkim oczywiście powinien on być estetyczny i schludny, ponieważ siadamy do rysowania w różnych, czasem eksponowanych miejscach, obdarciuch może mieć problem z rysowaniem przed katedrą na Wawelu. Rysowanie łączy się czasem z możliwością ubrudzenia tuszem, farbami etc. , powinniśmy zatem pamiętać, aby schludny ubiór był też takim, który może ulec trwałym przemianom, i mu to nie zaszkodzi. Chyba najważniejsze w naszym ubiorze jest jednak jego dostosowanie do panujących warunków atmosferycznych, a szczególnie temperatury. Nawet w środku upalnego lata możemy rysować w miejscu, gdzie jest przeciąg, przy wilgotnej, zimnej ścianie. Konieczne jest zaopatrzenie się w poduszkę, kocyk, coś, co podłożymy sobie pod siedzenie, eliminując niebezpieczne podciąganie wilgoci mogące mieć opłakane skutki. Również sposób ubrania się powinien być zbliżony do ubioru „na cebulkę”. Ja zazwyczaj noszę ze sobą plenerową polarową bluzę, której w zależności od okoliczności używam jako poduszki lub dodatkowego ubrania wierzchniego. Do tego dochodzi konieczne nakrycie głowy. Nawet siedząc w cieniu, na przykład pod drzewami, jesteśmy poddani operowaniu promieni słonecznych, po kilku godzinach rysowania z gołą głową możemy co najmniej mieć wieczorem ból głowy. Czasem też siadamy w pełnym słońcu, wtedy koniecznie powinniśmy mieć na głowie kapelusz z szerokim rondem. Kiedy jesteśmy już odpowiednio ubrani i mamy na czym siedzieć, trzeba się zaopatrzyć w coś do noszenia sprzętów rysunkowych.

















