Kategoria artykułów:

ZACZYTANI W MUZYCE

Czytać nuty jak książkę, czyli do czego jest nam potrzebne pismo nutowe i dlaczego warto je poznawać.

Niemal każdy z nas ma swoją ulubioną książkę. A jeśli nie ulubioną, to przynajmniej taką, która poruszyła, zapadła w pamięć, rozbawiła do łez lub oderwała od rzeczywistości. Książkę, bez której nie wyobraża sobie świata – bez niej wszystko byłoby inne. Czasem nie jest to jedna, a kilka pozycji, po które sięga się z sentymentu albo z potrzeby. Myślę, że na każdym etapie życia mamy przynajmniej kilka takich „objawień”. Ja w każdym razie mam ich wiele.

Zawsze byłam „czytaczem”. Świat książek był moim drugim – po świecie dźwięków – domem. W dzisiejszych czasach dla wielu może to być zabawne, ale tak: w młodości czytałam wieczorami z latarką pod kołdrą, podkradałam mamie kryminały, zapominałam o obiedzie, a w dorosłości zdarzyło mi się tak zaczytać, że zamykałam książkę wtedy, kiedy inni wstawali już do pracy. Literackie postaci i cytaty często gościły w mojej codzienności, stając się leitmotivami*, puentami i komentarzami do realnych sytuacji. Wiele z nich przetrwało do dziś. Pośród najwcześniejszych, które zapamiętałam, był „kawałek kiełbasy dobrze obsuszonej” z Dzieci z Bullerbyn Astrid Lindgren. Pojawiał się zawsze w formie piosenki, ilekroć zapomniałam kupić rzecz, po którą wybrałam się na zakupy. Upływ czasu sprawił, że melodia ta powraca niestety coraz częściej... Z dziecięcej literatury przetrwał też cytat „bal wyprawię, lecz nie u mnie, trzeba przecież żyć rozumnie” (Pchła Szachrajka Jana Brzechwy). Staram się rzadko z niego „korzystać”, ale muszę przyznać, że bywa kuszący i bardzo praktyczny. Równie przydatne po dziś dzień okazały się słowa pana Wołodyjowskiego: „kończ waść, wstydu oszczędź!”. Często też przyszło mi zastanawiać się, „czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie?”. Mogłabym tak przytaczać bez końca, chcę jednak przerzucić most między książką i muzyką, światem słów i dźwięków.

BEZLUDNA WYSPA
W latach 90. XX wieku telewizja emitowała program, w którym zaproszeni goście opowiadali o rzeczach, które zabraliby ze sobą na bezludną wyspę. Gościem jednego z programów był światowej sławy polski dyrygent, Jerzy Maksymiuk. Na pytanie, jaką książkę zabrałby ze sobą, odpowiedział: partyturę IX Symfonii Ludwiga van Beethovena. Mina prowadzącej zdradzała absurdalność tej odpowiedzi, gość programu wytłumaczył więc, że koncertując po świecie, czyta partytury, aby efektywnie wykorzystać czas podróży. Tą najukochańszą są dzieła Beethovena, bo w nich zawsze coś nowego może wyczytać i nigdy go nie nudzą. Byłam wówczas studentką i muzykę rozumiałam raczej jako świat odgłosów i dźwięków. Wcześniej nie myślałam o umiejętności czytania dźwięków. Ale wtedy po raz pierwszy zauważyłam sam język nut.

CZY MOŻNA CZYTAĆ NUTY?
Zapis nutowy jest graficznym nośnikiem muzyki. To umowny kod informujący o wysokościach, długościach dźwięków, ich intensywności (głośności), charakterze (ostrości lub łagodności) i wielu innych parametrach, zwanych fachowo artykulacją – czyli sposobem wydobycia. Nuty to także mapa utworu. Można ją przyrównać do planu ścieżek poszczególnych instrumentów albo rozkładu jazdy poszczególnych głosów. To bardzo szczegółowa instrukcja obsługi dzieła, informująca o tym, kto, co i kiedy ma zrobić ze swoim instrumentem, aby dotrzeć do celu „wycieczki”, jaką jest finał utworu. Nuty są więc pierwszym zagadnieniem edukacji muzycznej, elementarnym, choć dla wielu nieoczywistym (przecież muzykę przez wieki przekazywano drogą tradycji ustnej, a wielu wybitnych muzyków koncertuje „ze słuchu”, „z pamięci” albo wręcz improwizuje bez znajomości nut).

Niewtajemniczonym najstarsze nuty przypominają raczej egipskie hieroglify. Poniżej zapis gotycki średniowiecznego chorału:

Chcesz przeczytać do końca?

Ten i setki innych artykułów są dostępne w ramach prenumeraty.
Zdobądź dostęp do wszystkich treści, stań się częścią społeczności.

Zyskaj dostęp online do wszystkich artykułów, które ukazały się na łamach Magazynu Kreda

Dostęp online do wszystkich artykułów oraz 4 kolejne wydania kwartalnika KREDA w wersji drukowanej prosto do twojego domu. Zamawiając prenumeratę stajesz się członkiem klubu KREDA. Sprawdź korzyści i dołącz już teraz.

Udostępnij artykuł:
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze

KREDA SKLEP

Newsletter #kredateam

Zapisz się na nasz newsletter i odbierz prezent: pełne wydanie Kreda „Neurodydaktyka” w wersji PDF

Wpisz poniżej swoje dane, a my wyślemy prezent na Twoją skrzynkę e-mail.

Podanie powyższych informacji jest równoznaczne z zapisem na newsletter Kredy. Możesz wypisać się w dowolnym momencie.

Jeżeli po raz pierwszy rejestrujesz się w naszym systemie, potwierdź Twój adres e-mail. W tym celu kliknij potwierdzenie w wiadomości e-mail, którą do Ciebie wyślemy. W kolejnej wiadomości otrzymasz prezent. Jeżeli wiadomość nie dotarła do Twojej skrzynki, sprawdź folder spam lub inne foldery: oferty, powiadomienia, itp.