Kategoria artykułów:

Możesz być taki jak ja

Mam osobisty katalog słów, których w miarę możliwości staram się nie używać, bo albo zgrzyta mi ich dźwięk, albo są do bólu wyświechtane, albo występują jako element specyficznej środowiskowej nowomowy. Takim słowem-wytrychem jest na przykład „trudno”. Jest mi trudno, trudne dziecko, trudne czasy i tak dalej.

No. Ale dzisiaj nie bardzo jestem w stanie znaleźć cenzuralny synonim, więc poprzestanę na stwierdzeniu, że przeżywam trudny etap. Zwał jak zwał, sporo czasu spędzam ostatnio za zamkniętymi drzwiami pokoju, zwykłe aktywności kosztują mnie nieproporcjonalnie wiele wysiłku, a już tępe i powtarzalne czynności domowe błyskawicznie wykańczają i tak mizerne zasoby energii.

No więc siedzę w mojej norze, odwrócona ogonem do świata, dbając tylko o utrzymanie kontaktu z dziećmi: przychodzą na chwilę, przytulają się, ładują emocjonalną bateryjkę i idą do swoich spraw. Zza drzwi słyszę, jak się bawią, kłócą, konspirują, negocjują, zapraszają znajomych, gotują obiady – słowem: żyją. Status matki obecnej w lokalu i gotowej przytulić jest wystarczający (nie idealny, ale dostateczny), żeby funkcjonowali w miarę normalnie. Może nie jest to rozwiązanie na stałe, ale tymczasem na tym musimy poprzestać.

Chcesz przeczytać do końca?

Ten i setki innych artykułów są dostępne w subskrypcji.
Zdobądź dostęp do wszystkich treści, stań się częścią społeczności.
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze

KREDA SKLEP