Dziesięć lat temu podróżowaliśmy, by spełniać marzenia. Nasze wejście w dorosłość przypieczętowaliśmy realizacją najbardziej szalonego z nich – roczną podróżą poślubną dookoła świata.
Po drodze dołączył do nas pasażer na gapę: najpiękniejsza pamiątka i żywy owoc naszej wspólnej drogi – Róża. Dziś 10-letnia, a wówczas nie większa niż fasolka. Ten nieoczekiwany towarzysz sprawił, że dalszy ciąg naszej podróży uległ zmianie: przyspieszyliśmy jej zakończenie, by najpóźniej w 6 miesiącu ciąży wrócić do Polski, a ze względów zdrowotnych postanowiliśmy ominąć kraje tropikalne.
Tym samym jedno z marzeń, jakim było przejechanie obu Ameryk z południa na północ, zostało odłożone na półkę. Z Peru polecieliśmy bezpośrednio do USA, zostawiając za sobą niedokończony fragment uprzednio planowanej trasy.
Żegnając się z Ameryką Południową, poprosiliśmy jej patronkę, świętą Różę z Limy, by pomogła nam kiedyś wrócić na nasz ukochany kontynent. Musiało minąć dziesięć lat, by Rosita przypomniała sobie o naszej umowie i zaprosiła nas z powrotem, by już w powiększonym, pięcioosobowym składzie, kontynuować spełnianie marzeń.
Do realizacji wybraliśmy trzy z tych, które lata temu pulsowały w naszych sercach: stanięcie na równiku w Ekwadorze, zbieranie kawy na plantacji w kolumbijskiej Zona Cafetera oraz kąpiel w wodach Morza Karaibskiego na północnym krańcu kontynentu. W ten sposób mieliśmy także zamknąć południowoamerykańską część naszej pierwotnie planowanej trasy.
Marzenie 1. Równik
Jedna noga na półkuli północnej, druga na południowej. Brzmi fantastycznie, prawda?
Pierwszym celem naszej podróży zostało miasteczko Mitad del Mundo, czyli Środek Świata, leżące na północnych przedmieściach stolicy Ekwadoru – Quito. Jego najważniejszym walorem jest to, że przechodzi przez nie wyjątkowy równoleżnik, dzielący Ziemię na dwie części, niczym ostry nóż przechodzący przez soczyste jabłko.

Zanim jednak wspólnie stanęliśmy na równiku, trzeba było wykonać najmniej wdzięczną, ale za to jedną z najważniejszych prac towarzyszących każdej podróży – pakowanie. I to już na tym etapie po raz pierwszy wyraźnie zarysowała nam się różnica między backpackerskim podróżowaniem w tandemie a rodzinną budżetową wycieczką.














_Zwiedzamy_zamek_w_Trokach_na_Litwie-640x470.jpg)


_z_cyklu__Z_dzieci_cych_p_z_-640x470.jpg)

